Zmora gospodarzy
Górnik nie ma litości dla gospodarzy - cztery mecze na boiskach rywali i cztery zwycięstwa. - Na naszym stadionie łęcznianie także będą faworytami.
- 18.09.2007 19:13
Jednak jeśli wszyscy wzniesiemy się na wyżyny swoich umiejętności, wtedy możemy pokusić się o niespodziankę - podkreśla Damian Panek, snajper Orląt.
Dla zespołu Marka Majki będzie to już czwarta i ostatnia konfrontacja z lokalnym rywalem w rundzie jesiennej. Wcześniej piłkarze Orląt przegrali z Hetmanem oraz pokonali Avię i Ładę. Ten ostatni mecz oglądał z trybun Jacek Fiedeń, który karierę zawodniczą kończył właśnie w Radzyniu. - To była raczej zabawa w piłkę - uważa asystent Krzysztofa Chrobaka. - Trudno w ogóle rozpoznać radzyński klub. Wtedy wszystko było w powijakach, a dziś jest piękny obiekt z dobrą nawierzchnią. Można tutaj pokazać ofensywny futbol, bo tak właśnie wyobrażam sobie ten mecz, że będziemy atakowali. Jaki styl preferują Orlęta? Mało skomplikowany - odpowiada po namyśle drugi szkoleniowiec \"zielono-czarnych”. - Na co będziemy musieli zwrócić szczególną uwagę? Na stałe fragmenty. I przypilnować kilku rywali. Groźni są Marcin Chyła, Marek Piotrowicz, Jarosław Pacholarz czy Damian Panek, który nie biega za wiele, ale jest typowym łowcą goli, wie, gdzie spadnie piłka.
- Nie precyzowałbym w taki sposób możliwości naszego zespołu - uważa z kolei Damian Panek. - Siłą Orląt jest kolektyw. Do tego jesteśmy bardzo dobrze przygotowani pod względem fizycznym. Stać nas na nieustanną walkę, choć to Górnik miał ostatnio pauzę, a my tylko trzy dni na regenerację sił. Na pewno nie zdecydujemy się na otwarty futbol, tylko poczekamy na kontry. Pójście na wymianę ciosów mogłoby być równoznaczne z samobójstwem. Każdy z nas wie, że myśląc o korzystnym wyniku, musimy zagrać na maksa. Los sprawił, iż w tym sezonie razem z Górnikiem występujemy w trzeciej lidze. Jednak to murowany kandydat do awansu, który pewnie wkrótce znowu wróci do ekstraklasy. Niestety, nie zagramy w najmocniejszym składzie. Michał Budzyński musi pauzować za kartki, Paweł Ślusarczyk jest kontuzjowany i najprawdopodobniej zabraknie też Rafała Borysiuka. Być może wróci natomiast Artur Iwan.
Pole manewru poszerzyło się z kolei o łęczyńskiego szkoleniowca. Na kłopoty zdrowotne narzeka jedynie Sławomir Nazaruk, za to do dyspozycji będzie już Paweł Buśkiewicz, który razem z Grzegorzem Szymankiem może stworzyć duet napastników. Ten drugi ma na swoim koncie już sześć goli, kompletując ten dorobek w trzech początkowych kolejkach. - Nie zdobywałem ostatnio bramek, ale dogrywałem piłki kolegom. Miałem też mało okazji - mówi wychowanek Górnika. - Jednak najważniejsze, że wygrywamy i zmierzamy do celu. Nie mam zamiaru oddać miejsca w składzie. A mecz z Orlętami? To rywal z górnej półki, więc przed nami poważny sprawdzian.
Reklama













Komentarze