Przespali początek meczu
Motor miał duży apetyt na odniesienie trzeciego zwycięstwa z rzędu, które zwieńczyłoby tydzień zmagań na drugoligowych boiskach.
- 23.09.2007 19:23
Lublinianie musieli jednak podzielić się punktami z Kmitą Zabierzów, specjalistą od remisów.
To było drugie spotkanie rozgrywane na lubelskim stadionie bez udziału publiczności (kara za awantury wywołane przez kibiców). Tydzień wcześniej brak dopingu nie przeszkodził gospodarzom w odniesieniu zwycięstwa nad Podbeskidziem. W minioną sobotę nie udało się powtórzyć wyniku, chociaż w drugiej połowie Motor miał dobrą okazję do zmiany rezultatu. Trzeba jednak przyznać, że w pierwszej odsłonie szczęście częściej uśmiechało się do gospodarzy, a Przemysław Mierzwa dwukrotnie uchronił swój zespół przed utratą bramki.
Kmita w tym sezonie nie wygrał spotkania (teraz ma na koncie pięć remisów) i do Lublina jechał z nadzieją skuteczniejszego występu. Goście od pierwszej minuty nastawili się na grę z kontry. Zabierzowianie skoncentrowali na własnej połowie niemal wszystkie siły, zagęścili środek pola, a po przechwytach dosyć szybko przedostawali się w pobliże bramki Motoru. W takich warunkach gospodarzom ciężko było przebić się przez szczelne linie rywali, tym bardziej, że Motor dosyć wolno rozgrywał piłkę, a wiele długich podań nie dochodziło do adresatów. Z kolei Kmicie wyszło krosowe zagranie. W 22 min futbolówkę otrzymał Maciej Bębenek, który oddał piłkę Andrzejowi Bednarzowi, a ten bardzo precyzyjnie dośrodkował. Bierna postawa lubelskiej defensywy sprawiła, że mający dużo swobody Grzegorz Król najwyżej wyskoczył do centry i uderzeniem głową, z kilku metrów, pokonał bramkarza Motoru. Chwilę później Król mógł ponownie wpisać się na listę strzelców. Po prostopadłym podaniu Bębenka znalazł się sam na sam z Mierzwą. Na szczęście lubelski golkiper nie zwlekał z interwencją, wybiegł przed pole karne i nogami obronił strzał przeciwnika.
Goście cieszyli się z prowadzenia do momentu, kiedy Motor skonstruował pierwszą składną akcję. W 32 min Paweł Tomczyk zagrał na prawą stronę do Piotra Prędoty, a ten dośrodkował wprost na głowę Daniela Koczona, najskuteczniejszego w tym sezonie zawodnika lubelskiej drużyny. Daniel strzelił, piłka otarła się jeszcze o Bednarza i wpadła do siatki. Było to siódme trafienie Koczona w II-ligowych spotkaniach.
Przed zejściem do szatni Kmita zdołał stworzyć jeszcze dwie groźne sytuacje. Najpierw Bednarz uderzył z ostrego kąta do pustej bramki (Mierzwa zgubił piłkę z boku pola karnego), ale futbolówka szczęśliwie dla gospodarzy minęła słupek. W 45 min Wojciech Ankowski idealnie obsłużył Króla, który znowu przegrał pojedynek z Mierzwą.
- Nie zaskoczymy rywala, który tak skupił się na obronie, jeżeli nie zagramy szybciej - mówił w przerwie trener Motoru Ryszard Kuźma. - Musimy atakować bokami, ale też posyłać piłkę między defensorami. Tak ćwiczyliśmy na treningach.
Uwagi szkoleniowca tylko częściowo trafiły do lubelskich piłkarzy, którzy po zmianie stron odważniej ruszyli do ataku. Wciąż bardzo aktywny był Koczon. Najpierw próbował zaskoczyć Mariusza Różalskiego strzałem z 16 metrów, a po chwili mógł znaleźć się sam na sam z bramkarzem gości, jednak został brutalnie sfaulowany przez Rafała Jędrszczyka. Napastnik Motoru ucierpiał w tym starciu i ostatecznie musiał opuścić boisko, a sprawca zajścia ujrzał tylko żółtą kartkę. Różalski jeszcze kilka razy dał próbkę umiejętności, broniąc m.in. mocne uderzenie Marcina Syroki. Mierzwa także nie był gorszy, udanie interweniując po strzale Ankowskiego.
W 72 min na boisku pojawił się Rodolfo, debiutując w ekipie gospodarzy. Pierwszy Brazylijczyk w historii Motoru szybko dał znać o sobie, decydując się na uderzenie z ok. 35 metrów. Rodolfo potwierdził opinie, że potrafi mocno strzelić z lewej nogi, a Różalski z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Mało brakowało, a brazylijski zawodnik byłby bohaterem spotkania. W 90 min Mateusz Kołodziejski wykonał rajd lewą stroną i dośrodkował. Piłki nie sięgnął Prędota, ale akcję zamykał Rodolfo. Sytuację miał dobrą, jednak strzelił nad poprzeczką.
BRAMKI
0:1 - Król (22), 1:1 - Koczon (39).
SKŁADY
Motor: Mierzwa - Syroka, Ptaszyński, Płotka, Misztal - Maziarz (72 Rodolfo), Karwan, Ocholeche (46 Kołodziejski) - Prędota, Koczon (61 Iracki), Tomczyk.
Kmita: Różalski - Bednarz, Cios, Jędrszczyk (63 Zontek), Paknys - Bębenek (85 Chlipała), Ankowski, Kiciński (59 Goncerz), Romuzga, Cebula - Król.
Żółte kartki: Jędrszczyk, Cebula (K).
Sędziował: Łukasz Śmietanka (Radom). Mecz bez udziału publiczności.
• Motor Lublin – Kmita Zabierzów 1:1 (Koczon 39 – Król 22) • ŁKS Łomża – Tur Turek 1:0 (Raus 79) • Wisła Płock – Stal Stalowa Wola 4:1 (Kretkowski 9, Lasocki 14, Gregorek 23, Peszko 69 z karnego – Salami 15) • GKS Jastrzębie – Śląsk Wrocław 1:2 (Woźniak 25 – Łudziński 7 i 42) • Polonia Warszawa – Znicz Pruszków 1:0 (Gilewicz 83 z karnego) • Odra Opole – GKS Katowice 3:1 (Ganowicz 26, Felisiak 64, Copik 83 – Polczak 66)
• Piast Gliwice – Arka Gdynia 3:1 (Kędziora 17 i 51, Kompała 84 – Banaś 77 samob.) • Lechia Gdańsk – Pelikan Łowicz 4:0 (Rybski 12 i 65, Cetnarowicz 25 i 60) • Warta Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:2 (Sacha 50, Żmudziński 86)
1. Piast 12 24 20-12
2. Śląsk 12 23 14-8
3. Znicz 12 23 23-11
4. Płock 12 23 22-16
5. Polonia 12 22 20-9
6. Jastrzębie 12 19 22-20
7. Lechia 11 18 19-13
8. Tur 12 18 10-8
9. Arka 11 17 21-11
10. Odra 12 17 11-13
11. Łomża 12 16 18-16
12. Motor 12 15 15-14
13. Podbeskidzie 12 14 16-8
14. Katowice 12 13 13-17
15. Stal S.W. 12 5 7-28
16. Warta 12 5 9-24
17. Kmita 12 5 7-18
18. Pelikan 12 4 11-32
29-30 września: GKS Katowice – Motor Lublin • Podbeskidzie – Łomża • Pelikan – Warta • Kmita – Lechia • Znicz – Odra • Śląsk – Polonia • Stal S.W. – Jastrzębie • Arka – Płock • Tur – Piast.
Reklama













Komentarze