Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Teatr jednego aktora

Do 65 minuty w Łęcznej pachniało sensacją, bo Wisłoka prowadziła 2:1. Jednak z tym rezultatem nie chciał pogodzić się Grzegorz Szymanek.
Napastnik gospodarzy po raz kolejny udowodnił, że jest \"skarbem Górnika”, strzelając kolejno cztery gole! Po remisie w Radzyniu Podlaskim Krzysztof Chrobak zdecydował się na dwie roszady w składzie, wprowadzając od pierwszej minuty Krystiana Michalaka oraz Roberta Wagnera. Ale i tak przez dwadzieścia minut na boisku dominowała głównie kopanina. W tym czasie tylko Grzegorz Szymanek był bliski otwarcia wyniku. Na gola trzeba było poczekać do 24 min, kiedy w zamieszaniu podbramkowym najwięcej szczęścia miał Tomasz Dudek. Szczęście łęczyńskiego defensora trwało bardzo krótko. To po jego błędzie kilkadziesiąt sekund później oko w oko z Łukaszem Zarembą stanął Bartosz Zołotar, pewnie wykorzystując okazję. Po dziesięciu minutach rywale otrzymali kolejny prezent, tym razem od golkipera, który źle wyszedł do dośrodkowania grającego trenera Wisłoki Mirosława Kality. W efekcie Waldemar Jędrusiak strzelił do siatki... plecami. Początek drugiej połowy był koszmarny w wykonaniu Górnika. W środku pola starał się jak mógł Rafał Niżnik, ale bez odpowiedniego wsparcia ze strony partnerów niewiele mógł zdziałać. Dlatego pod bramką przyjezdnych działo się niewiele godnego uwagi. Poirytowani kibice zaczęli już skandować: \"bye, bye Chrobak” oraz do kierownika drużyny Mirosława Budki: \"Mirek przebieraj się i na boisko”. Skuteczne ożywienie w szeregach ofensywnych wnieśli w końcu rezerwowi - Norbert Raczkiewicz oraz Marcin Rogowski. Jednak goniącym górnikom najszybciej z pomocą pospieszył Rafał Kleinschmidt, popełniając identyczną pomyłkę jak wcześniej Dudek. Szymanek bez skrupułów wykorzystał tę wpadkę. W 70 min na listę strzelców mógł także wpisać się Michalak, lecz po jego uderzeniu z powietrza piłka odbiła się od poprzeczki. W odpowiedzi po jednej z kontr szansę na bramkę zmarnował Zołotar. W końcowych fragmentach meczu Wisłoka nie wytrzymała już mocnego tempa, a w roli kilera wystąpił Szymanek. Najpierw wychowanek \"zielono-czarnych” wykorzystał podanie Rogowskiego. W 90 min akcję kapitalnym podaniem rozpoczął Raczkiewicz, po którym ponownie asystował Rogowski. A za czwartym razem, już po regulaminowym czasie, napastnik Górnika cieszył się, wykorzystując zagranie Łukasza Kępy. To był prawdziwy show Grześka! BRAMKI 1:0 - Tomasz Dudek (24), 1:1 - Bartosz Zołotar (25), 1:2 - Waldemar Jędrusiak (34), 2:2 - Grzegorz Szymanek (65), 3:2 - Grzegorz Szymanek (78), 4:2 - Grzegorz Szymanek (90), 5:2 - Grzegorz Szymanek (90+2) SKŁADY Górnik: Zaremba - Głowacki, Dudek, Kośmicki (62 Jędrzejuk), Musuła - Kosiec (46 Raczkiewicz), Bartoszewicz, Niżnik, Michalak (81 Kępa) - Wagner (71 Rogowski), Szymanek. Wisłoka: Zarychta - Michał Wolański, Jędrusiak, Kleinschmidt (83 Konrad), Król - Kantor, Smaś (72 Wolak), Kalita (90 Madro), Królikowski (81 Mariusz Wolański) - Mateusz Wolański, Zołotar. Żółte kartki: Kośmicki, Szymanek, Bartoszewicz, Raczkiewicz (G) - Kleinschmidt, Wolak (W). Sędziował: Jarosław Chmiel (Warszawa). Widzów: 1500.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama