Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkę wziąłem na pamiątkę

Rozmowa z Euzebiuszem Smolarkiem
• Czuje się pan ojcem zwycięstwa? - Najważniejsze, że drużyna wygrała i tak zawsze będę mówił. W pierwszej połowie mieliśmy ciężko, nie graliśmy dobrze. Jednak w drugiej było już inaczej. W przerwie trener nas uspokajał, podkreślał, żeby grać spokojnie i konsekwentnie. No i zepchnięcie przeciwnika do defensywy oraz pressing zaczęły przynosić skutek. Udało się odwrócić losy meczu. • Hat-tricka nie strzela się często. - Nie tylko mnie, ale każdemu piłkarzowi. Najpierw dla Racingu Santander strzeliłem gola, ale trzy w reprezentacji. Cieszy mnie to, że gram w Hiszpanii i kadrze, bo zawsze podkreślałem, że chcę być ważnym zawodnikiem. • Te 10 minut, które wstrząsnęły Kazachstanem. - Myślę, że cała druga połowa wstrząsnęła rywalami. • I jeszcze zgasło światło. - Dlatego ten mecz był taki wyjątkowy. Nigdy wcześniej nie uczestniczyłem w takim spotkaniu. Żartując można powiedzieć, że światło się gasi wówczas, kiedy idzie się spać. A my akurat wtedy przebudziliśmy się. • Gole zdobyte Portugalii były ważniejsze, czy te strzelone Kazachstanowi. - Teraz jesteśmy bliżej awansu do mistrzostw Europy. • Ale tylko panu udaje się trafiać do bramki Kazachów. - Bo tam jest \"fajny” trener - Arno Pijpers. On kiedyś chciał mnie wyrzucić z Feyenoordu Rotterdam, gdy miałem 14 lat. Powiedział, że jestem za słaby. To był trudny moment. Każdemu chłopakowi w tym wieku jest ciężko, kiedy ma marzenia, a ktoś mu powie: ty nie będziesz grał w piłkę. Jednak nie poddałem się walczyłem i teraz mu pokazałem. Jego zespołowi strzeliłem łącznie cztery bramki. • Mówi pan, że nie jest bohaterem, ale piłkę na pamiątkę jednak sobie wziął. - Tak tę, którą graliśmy. Zabiorę ją do Hiszpanii i będzie leżeć na honorowym miejscu. • Jedna wygrana nad Belgią i Euro-2008 stanie się faktem, bez oglądania na inne wyniki. - Dopiero po meczu do nas to dotarło. Wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawialiśmy. Jednak my nie oglądamy się na nikogo, tylko chcemy pokonać Belgów, którzy ostatnio grają coraz lepiej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama