Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Muchomory, ludzkie włosy i... sieć rybacka. Przemytnicza wyobraźnia nie zna granic

Przemyt kojarzy się zazwyczaj z tytoniem lub alkoholem, ale rzeczywistość na lubelskich przejściach granicznych potrafi być znacznie bardziej osobliwa. W ostatnich tygodniach funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zamiast standardowych kontraband, wyciągali z bagaży i skrytek przedmioty, które wprawiłyby w osłupienie nawet scenarzystów filmowych. Od halucynogennych grzybów, przez sprzęt do tatuażu, aż po... surowe mięso i kilogramy ludzkich włosów.
Przemyt granica
Ten graniczny „misz-masz” pokazuje, że choć metody przemytu się zmieniają, to jego pomysłowość wciąż potrafi zaskoczyć

Źródło: IAS

Peruka dla żony czy towar z czarnego rynku?

W Terespolu celnicy natknęli się na wyjątkowo nietypowy ładunek. Podczas kontroli dwóch pojazdów – należących do obywatela Białorusi i mieszkańca Czech – odkryli łącznie 4 kg niezgłoszonych ludzkich włosów. Jeden z mężczyzn próbował rozbroić funkcjonariuszy szczerością, twierdząc, że reklamówka pełna włosów to po prostu osobliwy prezent dla żony. Choć intencje mogły brzmieć romantycznie, prawo celne jest w tej kwestii nieubłagane.

Z kolei w Dorohusku funkcjonariusze zajrzeli do naczepy ciężarówki z Ukrainy, gdzie wśród oficjalnych przesyłek pocztowych ukryte były dwa kartony. W środku znajdowało się blisko 14 kg suszonych muchomorów czerwonych.

– Podróżni próbują przewozić przez granicę najdziwniejsze rzeczy, które potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych funkcjonariuszy – przyznaje Michał Deruś, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

Warto pamiętać, że muchomor czerwony zawiera muscymol, substancję o silnym działaniu psychotropowym. Taki „towar” to nie tylko nielegalny transport, ale przede wszystkim śmiertelne zagrożenie dla zdrowia potencjalnych nabywców.

Bagażnik cudów w Zosinie

Prawdziwy rekord padł jednak w Zosinie. Funkcjonariusze, zaalarmowani obrazem z RTG, przeprowadzili szczegółową rewizję samochodu osobowego prowadzonego przez obywatelkę Ukrainy. To, co znaleźli, przypominało asortyment hurtowni wielobranżowej. Wartość rynkowa ujawnionych przedmiotów przekroczyła 100 tys. zł.

W jednym aucie upchnięto: kilkaset produktów kosmetycznych i preparatów medycyny estetycznej, hurtowe ilości leków, w tym środki psychotropowe wymagające specjalnych zezwoleń, 12 kg surowego mięsa oraz kilka litrów mocnego alkoholu.

Największym zaskoczenie przyszło na koniec, gdy wśród przewożonych rzeczy funkcjonariusze natknęli się na... sieci rybackie.

Efekt? Dwa postępowania karne i zajęcie 11,5 tys. zł na poczet przyszłych kar.

Szkoleniowe tatuaże i tytoń w ramie pociągu

Inni podróżni próbowali szczęścia w mniejszej skali, choć równie pomysłowo. W Dorohusku dwie kobiety przewoziły w autokarach blisko 100 kartridży do tatuażu oraz tusze, tłumacząc, że to zestaw „do celów szkoleniowych”. Tymczasem w Terespolu celnicy musieli wykazać się niemal akrobatyczną zręcznością, wyciągając 6,3 kg tytoniu do fajki wodnej ukrytego głęboko w ramie platformy pociągu towarowego relacji Brześć – Kobylany.

Ten graniczny „misz-masz” pokazuje, że choć metody przemytu się zmieniają, to jego pomysłowość wciąż potrafi zaskoczyć, nawet tych, o których zaskoczenie jest niezwykle trudno. Nie zmienia to faktu, że każda z tych spraw zakończyła się wszczęciem postępowań karnych skarbowych, a nielegalne towary trafiły do magazynów, zamiast na rynek.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama