Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Nie dali rady

Zziębnięta publiczność obejrzała w Zamościu dwie bramki, nieporadną grę faworyzowanych ulubieńców i czerwoną kartkę, której... nie było.
Zamościanie rozpoczęli obiecująco. W 4 min Dariusz Osuch efektowną przewrotką na 14 metrze próbował zaskoczyć Stanisława Bodzionego. Hetman stopniowo podkręcał tempo. Gospodarze często gościli w strefie obronnej rywali, jednak około 30 metra, w ich poczynaniach brał górę chaos, lub nonszalancja. To, co nie wychodziło z gry, udało się po stałym fragmencie. W 36 min Dawid Bartos zdecydował się na krótkie rozegranie rogu. Do wędrującej w pole bramkowe piłki wystartował Tomasz Margol, którego nieprzepisowo sprowadził do parteru obrońca gości. W chwilę później wykonany na dwa tempa strzał Andrzeja Wachowicza wylądował w siatce Sandecji. Hetman mógł, ale nie poszedł za ciosem. Tuż przed przerwą na 2:0 powinien był podwyższyć Maciej Pastuszka. Jednak piłka o mały włos ominęła słupek bramki Bodzionego. W następnej akcji Osuch w decydującym momencie przegrał walkę z bramkarzem. Przyjezdni nie ograniczali się do obrony i próbowali wyprowadzać kontrataki zakończone strzałami. Po jednym z wypadów bliski szczęścia był Bartłomiej Damasiewicz, którego strzał z 18 m, o centymetry minął słupek. W 35 min groźnie głową uderzał Jarosław Kandyfer. W 41 ponownie bombę Damasiewicza z dużym trudem sparował Marek Baranowski. Trochę ich \"podpompowałem” w przerwie. Powiedziałem, że mogą i powinni tu wygrać - przyznawał po spotkaniu nowy opiekun Sandecji Jarosław Araszkiewicz. Choć po zmianie stron tempo gry zdecydowanie siadło, więcej do powiedzenia mieli nowosączanie. W 57 min bierność defensywy gospodarzy wykorzystał Łukasz Łukasik. Nie atakowany napastnik \"biało-czarnych” sfinalizował swoją wędrówkę wzdłuż pola karnego, a zasłonięty Baranowski musiał wyjąć piłkę z siatki. W 62 min, potężny strzał Kandyfera został z wielkim trudem sparowany na róg. Sprowadzeni na ziemię gospodarze ruszyli do przodu i zamknęli gości na ich połowie. Ofensywa przyniosła jednak zaledwie jedną sytuację podbramkową. W 70 min Daniel Onyekachi w zamieszaniu posłał piłkę do bramki. Futbolówka odbiła się od słupka i... - Wpadła do bramki. Strzeliłem gola - zarzekał się Nigeryjczyk. Innego zdania byli jednak sędziowie, którzy, co prawda, bramki nie uznali, ale nagrodzili \"hetmańskich” wątpliwym handicapem. W 80 min Janusz Świerad, za wyimaginowane uderzenie w twarz Andrzeja Wachowicza, obejrzał czerwoną kartkę - pierwszą w wieloletniej karierze. Blisko kwadrans gry w przewadze w niczym nie pomógł Hetmanowi. Siódmą żółtą kartkę zdążył za to jeszcze obejrzeć Margol. BRAMKI 1:0 - Wachowicz (37, z karnego), 1:1 - Łukasik (57). SKŁADY Hetman: Baranowski - Sękowski, Tomasik, Wachowicz, Bartos - Cieciura, Pastuszka, Margol, Łuczywek (72 Sawa) - Osuch (60 Onyekachi), Polniak. Sandecja: Bodziony - Szczepanik, Szufryn, Froehlich, Kandyfer - Zawiślan (46 Gryźlak), Orzechowski, Damasiewicz (84 Wańczyk), Ostalczyk - Łukasik, Pająk (74 Świerad). Żółte kartki: Wachowicz, Margol - Kandyfer, Zawiślan. Czerwona kartka: Świerad (80, za faul). Sędziował: Artur Ciecierski (Warszawa). Widzów: 2000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama