Nie dali rady
Zziębnięta publiczność obejrzała w Zamościu dwie bramki, nieporadną grę faworyzowanych ulubieńców i czerwoną kartkę, której... nie było.
- 15.10.2007 12:11
Zamościanie rozpoczęli obiecująco. W 4 min Dariusz Osuch efektowną przewrotką na 14 metrze próbował zaskoczyć Stanisława Bodzionego. Hetman stopniowo podkręcał tempo. Gospodarze często gościli w strefie obronnej rywali, jednak około 30 metra, w ich poczynaniach brał górę chaos, lub nonszalancja. To, co nie wychodziło z gry, udało się po stałym fragmencie. W 36 min Dawid Bartos zdecydował się na krótkie rozegranie rogu. Do wędrującej w pole bramkowe piłki wystartował Tomasz Margol, którego nieprzepisowo sprowadził do parteru obrońca gości. W chwilę później wykonany na dwa tempa strzał Andrzeja Wachowicza wylądował w siatce Sandecji. Hetman mógł, ale nie poszedł za ciosem. Tuż przed przerwą na 2:0 powinien był podwyższyć Maciej Pastuszka. Jednak piłka o mały włos ominęła słupek bramki Bodzionego. W następnej akcji Osuch w decydującym momencie przegrał walkę z bramkarzem.
Przyjezdni nie ograniczali się do obrony i próbowali wyprowadzać kontrataki zakończone strzałami. Po jednym z wypadów bliski szczęścia był Bartłomiej Damasiewicz, którego strzał z 18 m, o centymetry minął słupek. W 35 min groźnie głową uderzał Jarosław Kandyfer. W 41 ponownie bombę Damasiewicza z dużym trudem sparował Marek Baranowski.
Trochę ich \"podpompowałem” w przerwie. Powiedziałem, że mogą i powinni tu wygrać - przyznawał po spotkaniu nowy opiekun Sandecji Jarosław Araszkiewicz. Choć po zmianie stron tempo gry zdecydowanie siadło, więcej do powiedzenia mieli nowosączanie. W 57 min bierność defensywy gospodarzy wykorzystał Łukasz Łukasik. Nie atakowany napastnik \"biało-czarnych” sfinalizował swoją wędrówkę wzdłuż pola karnego, a zasłonięty Baranowski musiał wyjąć piłkę z siatki. W 62 min, potężny strzał Kandyfera został z wielkim trudem sparowany na róg. Sprowadzeni na ziemię gospodarze ruszyli do przodu i zamknęli gości na ich połowie. Ofensywa przyniosła jednak zaledwie jedną sytuację podbramkową. W 70 min Daniel Onyekachi w zamieszaniu posłał piłkę do bramki. Futbolówka odbiła się od słupka i... - Wpadła do bramki. Strzeliłem gola - zarzekał się Nigeryjczyk. Innego zdania byli jednak sędziowie, którzy, co prawda, bramki nie uznali, ale nagrodzili \"hetmańskich” wątpliwym handicapem. W 80 min Janusz Świerad, za wyimaginowane uderzenie w twarz Andrzeja Wachowicza, obejrzał czerwoną kartkę - pierwszą w wieloletniej karierze. Blisko kwadrans gry w przewadze w niczym nie pomógł Hetmanowi. Siódmą żółtą kartkę zdążył za to jeszcze obejrzeć Margol.
BRAMKI
1:0 - Wachowicz (37, z karnego), 1:1 - Łukasik (57).
SKŁADY
Hetman: Baranowski - Sękowski, Tomasik, Wachowicz, Bartos - Cieciura, Pastuszka, Margol, Łuczywek (72 Sawa) - Osuch (60 Onyekachi), Polniak.
Sandecja: Bodziony - Szczepanik, Szufryn, Froehlich, Kandyfer - Zawiślan (46 Gryźlak), Orzechowski, Damasiewicz (84 Wańczyk), Ostalczyk - Łukasik, Pająk (74 Świerad).
Żółte kartki: Wachowicz, Margol - Kandyfer, Zawiślan. Czerwona kartka: Świerad (80, za faul).
Sędziował: Artur Ciecierski (Warszawa). Widzów: 2000.
Reklama













Komentarze