Mało realne, ale możliwe
Kibiców w Europie czekają kolejne emocje związane z meczami eliminacji mistrzostw kontynentu.
- 16.10.2007 18:20
W \"polskiej” grupie A zmierzą się Kazachstan z Portugalią, Azerbejdżan z Serbią i Belgia z Armenią. Polacy, którzy prowadzą w tabeli, będą pewni awansu już teraz, jeśli Portugalia i Serbia przegrają swoje mecze. A jeśli nie, będą musieli poczekać do 17 listopada i starcia z Belgami.
Towarzyski mecz z Węgrami odbędzie się w Łodzi dziś o godz. 18. \"Biało-czerwoni” wystąpią w nim bez kilku podstawowych piłkarzy, którym Leo Beenhakker pozwolił odpocząć. - Trener na pewno będzie chciał przyjrzeć się zawodnikom, którzy nie przyjeżdżają na reprezentację regularnie. Będzie to na pewno kolejny etap kształtowania naszej drużyny. Oczywiście chcemy ten mecz wygrać - powiedział w rozmowie z dziennikarzami obrońca polskiej drużyny Michał Żewłakow. - To będzie szansa dla mnie, żeby pokazać się selekcjonerowi. Atmosfera w ekipie jak zwykle jest dobra. Jest i luz i czas na skupienie się przed meczem - dodał Kamil Kosowski.
Pomimo luzu Polacy dzisiaj będą mogli cieszyć się historycznego awansu do mistrzostw Europy. To możliwe, jednak mało realne, gdyż Portugalia i Serbia musiałyby przegrać swoje spotkania. Ale takiego wariantu najgroźniejsi rywale nie biorą w ogóle pod uwagę. - Mecz z Azerbejdżanem nie był zbyt piękny, ale pokazaliśmy charakter i zwyciężyliśmy. Liczę, że z Kazachstanem moi gracze wystąpią z podobną determinacją - powiedział Luis Felipe Scolari, opiekun Portugalczyków.
Mniej optymizmu panuje w Belgradzie. Serbska prasa już ujawniła, że dni Javiera Clemente na stanowisku selekcjonera są policzone. Nastroje stara się tonować szef serbskiej federacji (FSS) Zvezdan Terzic: - Dopóki mamy szanse na awans wszelkie spekulacje są nie na miejscu - stwierdził.
Reklama













Komentarze