Nie takiej postawy ze strony AZS PWSZ spodziewali się kibice w Białej Podlaskiej.
Marek Wieczerzak
18.10.2007 11:59
Podopieczne trenera Marcina Kasprowicza w tym sezonie zdecydowanie zawodzą. Na sześć spotkań w rozgrywkach ekstraligi przegrały cztery, dwa zremisowały. Bialczanki do tej pory, jako jedyna drużyna
w lidze, nie zaznały smaku zwycięstwa. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że akademiczki zajmują ostatnie miejsce
w tabeli i są jednym z głównych pretendentów do spadku.
Mimo złej obecnie sytuacji nikt w Białej Podlaskiej nie dopuszcza myśli o tym, że drużyna pożegna się z ekstraligą.
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - mówi Marcin Kasprowicz, trener AZS PWSZ. - Stać nas na zajęcie czwartego miejsca, które gwarantuje bezpośrednie utrzymanie się. W najgorszym razie będziemy walczyć
w barażach - przekonuje szkoleniowiec.
Na razie wszyscy w klubie podchodzą racjonalnie do tego, co się dzieje. - Takie są w tej chwili możliwości zespołu. Nie przejmujemy się i robimy swoje. Nie ulega wątpliwości, że dużym osłabieniem okazało się odejście Pauliny Kawalec do Unii Racibórz. Na pewno, jeśli będziemy dysponować odpowiednimi środkami finansowymi, to w przerwie zimowej wzmocnimy kadrę
- zapowiada Kasprowicz.
W niedzielę, o godz. 14, bialczanki zagrają u siebie
z AZS Wrocław. Zawodniczki
i trener zdają sobie jednak sprawę z tego, że o wygraną będzie niezwykle ciężko.
- Jesteśmy na straconej pozycji - nie ukrywa szkoleniowiec AZS PWSZ. Dodaje, że priorytetem dla jego drużyny będą dwa kolejne mecze z Czarnymi Sosnowiec i Unią Racibórz. Stąd też decyzja o oszczędzaniu sił Pauliny Krawczak i Katarzyny Rusek, dwóch kluczowych piłkarek bialskiej jedenastki. Obie nie wystąpiły w ostatnim, przegranym 0:5, meczu w Częstochowie. Raczej nie zagrają też w niedzielę przeciwko wrocławiankom.
Komentarze