Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Skazani na pożarcie?

Puławianie wystąpią przeciwko Wiśle mocno osłabieni.
Do gry nie są zdolni dwaj rozgrywający – Sebastian Pawluś i Remigiusz Lasoń. Do tego na czwartkowym treningu staw skokowy skręcił prawoskrzydłowy Grzegorz Balicki. – Sam jestem na siebie zły, to taka głupia kontuzja – tłumaczy Balicki. – Po rzucie stanąłem na nogę Pawłowi Sieczce i mamy kłopot. To moja prawa noga, a więc ta, na którą spadam po oddaniu strzału. Do poniedziałku mam przerwę w treningach. Realnie patrząc na wyniki obu drużyn, to nasze szanse na dobry wynik, w tak okrojonym składzie, poważnie maleją. Dlatego myśląc o korzystnym rezultacie w Płocku, musimy spełnić kilka warunków. Trzeba zagrać na maksimum możliwości, z wysoką skutecznością w bramce Walentego Koszowego. Pięciu, sześciu ludzi powinno rzucić po pięć, sześć goli. Do tego jeszcze gospodarze musieliby nas kompletnie zlekceważyć. No i nie bez znaczenia będzie także postawa arbitrów. Przypomnijmy, że wiosną tego roku, sędziowie „trzymali” wynik na korzyść płocczan. Nic dziwnego, że za swoją pracę otrzymali najniższe noty, a my przegraliśmy tylko jedną bramką. Jak będzie dziś? – Na pewno nie zlekceważymy Azotów – przekonuje rozgrywający Wisły Sebastian Rumniak, grający kiedyś w Puławach. – Wiadomo, że to my jesteśmy faworytem, ale niespodzianki w lidze się zdarzają. Choćby w ostatniej kolejce, gdy skazany na pogrom Techtrans Elbląg wygrał w Kielcach. Czy to jedynie kurtuazja byłego gracza Azotów? Prawda jest nieubłagana. Płocczanie w swoje hali jeszcze nie przegrali. Komplety punktów stracili jedynie w Lubinie i Kwidzynie. Od sześciu meczów drużyna trenera Bogdana Zajączkowskiego idzie jak burza, dopisując do swojego konta po dwa kolejne „oczka”. – Choć osłabieni, ale będziemy walczyć. Nie po to drużyna ciężko pracuje od ponad dwóch tygodni, by oddać punkty przed meczem – twierdzi trener puławian Giennadij Kamielin. – Dwukrotnie byliśmy bliscy wygranej w Płocku, to może do trzech razy sztuka – optymistycznie mówi prezes Jerzy Witaszek. – Trzeba zagrać na luzie i bez żadnych obciążeń, a wtedy wszystko się może zdarzyć – doradza kolegom Remigiusz Lasoń. (grom)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama