Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Konfederacja przeciwko nocnej prohibicji. „Uczciwi ludzie nie będą mogli kupić wina do kolacji!”

Politycy Konfederacji sprzeciwiają się wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie Lublina. - Zakaz sprzedaży alkoholu od 23:00, a na pewno już od 22:00, dotyka uczciwych, porządnych ludzi, którzy nie robią żadnych burd, a późnym wieczorem wracają do domów i chcą kupić wino do kolacji czy piwo po pracy. Radni chcą im to uniemożliwić! - grzmiał Rafał Kulicki, prezes oddziału lubelskiego Nowej Nadziei.
Konfederacja przeciwko nocnej prohibicji. „Uczciwi ludzie nie będą mogli kupić wina do kolacji!”

Autor: JM

Projekt o wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie Lublina zostanie poddany głosowaniu na sesji rady miasta, która odbędzie się w czwartek 30 kwietnia. Jego sygnatariuszami jest trzynaścioro radnych klubu prezydenta Krzysztofa Żuka: Jadwiga Mach, Magdalena Kamińska, Monika Orzechowska, Marcin Wroński, Kamila Florek, Monika Kwiatowska, Zbigniew Jurkowski, Konrad Wcisło, Anna Glijer, Leszek Daniewski, Piotr Choduń, Anna Ryfka i Marta Gutkowska.

Jeśli przyjęta zostanie autopoprawka do projektu, a niemal na pewno tak się stanie, ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu do 31 grudnia 2026 obowiązywać będzie od 23:00 do 6:00, a od 1 stycznia 2027 roku - od 22:00 do 6:00.

Ideowo przeciwko prohibicji

Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiają się politycy Konfederacji.

- Projekt nocnej prohibicji w Lublinie, a szczególnie autopoprawka zgłoszona przez radnych klubu prezydenta miasta, która zakłada przesunięcie początku prohibicji na godzinę 22:00, jest rozwiązaniem bardzo niekorzystnym. W ubiegłym tygodniu pan Furmaniak z Partii Razem mówił, że prohibicję należy wprowadzić już od godziny 22:00, ponieważ niektóre sklepy pracują aż do 23:00. Tak jakby samo to, że ludzie ciężej pracują i dłużej mają otwarte lokale, było czymś niestosownym. W Lublinie próbują wprowadzić to prawo nie tyle dla dobra obywateli, ile na złość konkretnym przedsiębiorcom - mówi Rafał Kulicki, prezes oddziału lubelskiego Nowej Nadziei.

Członkowie partii politycznej, której liderem i prezesem jest Sławomir Mentzen, zaapelowali do radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka o wycofanie się z autopoprawki. Podkreślili, że nie popierają uchwały o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu w całej jej rozciągłości, ale szczególnie właśnie tego, że od 1 stycznia 2027 roku prohibicja obowiązywać będzie w godzinach od 22:00 do 6:00.

- Jesteśmy przeciwko nocnej prohibicji ideowo. Uważamy, że ludzie mają prawo kupować wszystkie legalne produkty, ponieważ to jest ich prawo. Ludzie odpowiadają sami za siebie i nie należy ich traktować jak dzieci. Jednocześnie, znając sytuację polityczną w radzie miasta, apelujemy przynajmniej o to, aby nocna prohibicja jak najmniej uderzała w wolność obywateli. Nie ma żadnego powodu, by prohibicja zaczynała się o 22:00 zamiast o 23:00. To nie jest tak, że ludzie przychodzą do sklepu spożywczego o 22:00 i robią tam burdy dlatego, że mogą kupić piwo. Nie ma podstaw do takiego rozwiązania, poza tym, że niektórzy próbują zrobić na złość konkretnym sklepom i sieciom handlowym tylko dlatego, że są otwarte dłużej - złościł się Kulicki.

Podobnego zdania jest Jacek Chrześcijanek, sekretarz oddziału lubelskiego Nowej Nadziei.

- W mojej ocenie lobby lubelskich restauratorów walczy ze sklepikarzami rękami lubelskich radnych. Inicjatorzy projektu sami przyznają, że ograniczenie sprzedaży alkoholu między 22:00 a 23:00 uderza przede wszystkim w jeden konkretny segment sklepów. Nie może być tak, że decyzje urzędnicze powodują, iż jeden przedsiębiorca zarabia, a drugi traci. Konfederacja od zawsze stoi po stronie przedsiębiorców, wolnego rynku i wolności obywatelskiej. Starajmy się nie regulować wszystkiego. Można obywatelom ufać. Mamy już w naszym mieście i państwie za dużo biurokracji, ograniczeń i nakazów. Konfederacja apeluje o rozsądek i więcej wolności dla obywateli. Jeżeli ograniczenie sprzedaży alkoholu miałoby być kluczem do poprawy bezpieczeństwa, to dlaczego zatrzymywać się wyłącznie na godzinach nocnych? Można by równie dobrze wrócić do pomysłów zakazu sprzedaży alkoholu do godziny 13:00? To absurd - przekonywał Chrześcijanek. 

Działacz Konfederacji uważa, że ograniczenie alkoholu nie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa w mieście, ponieważ będzie on dostępny w restauracjach, tylko że po wyższych cenach.

- Jeżeli rzeczywiście w miejscach, gdzie działają nocne sklepy, dochodzi do większej liczby naruszeń prawa, to odpowiednie służby powinny monitorować te miejsca i karać osoby łamiące prawo. To powinno być rozwiązanie problemu - mówi Chrześcijanek. 

- Fakty mówią same za siebie. Od 2019 roku obserwujemy spadek ilości sprzedawanego alkoholu. Co istotne, nie jest to efekt restrykcyjnych regulacji administracyjnych, lecz rosnącej świadomości i odpowiedzialności samych Polaków. Coraz więcej osób podejmuje świadome, zdroworozsądkowe decyzje bez potrzeby odgórnych nakazów. To pokazuje, że społeczeństwo dojrzewa i potrafi samo regulować swoje zachowania. Dorośli obywatele mają prawo kupować to, co chcą, kiedy chcą. Państwo nie powinno nadmiernie ingerować w te decyzje ani traktować ludzi jak dzieci wymagające stałej kontroli. Fundamentem wolnego społeczeństwa jest zaufanie do obywatela, a nie przekonanie, że każdego należy nieustannie kontrolować - stwierdza Grzegorz Chabros, inny polityk Konfederacji.

Piwo po pracy, wino do kolacji

Do Kulickiego, Chrześcijanka i Chabrosa nie trafiają też argumenty przytaczane przez zwolenników nocnej prohibicji, którą w całej Polsce wprowadziło już ponad dwieście gmin i większość miast wojewódzkich. Krakowski ratusz opublikował przykładowo statystyki, które dowodziły, że w ciągu roku liczba interwencji straży miejskiej dotyczących spożycia alkoholu w godzinach nocnych spadła o 30 procent, a liczba interwencji policji – o 25 procent. Od momentu wprowadzenia prohibicji w Krakowie to aż 70 procent mniej działań służb w tym zakresie.

Sondaż IBRiS dla PAP wykazuje zaś, że 68 procent respondentów, w tym 80 procent kobiet i 57 procent mężczyzn, popiera koncepcję ogólnopolskiej nocnej prohibicji. O wprowadzenie ogólnokrajowego zakazu nocnej sprzedaży alkoholu od dawna apeluje prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, powołując się na troskę o bezpieczeństwo pacjentów i odciążenie szpitalnych SOR-ów. Eksperci podkreślają jednak, że prohibicja nie leczy alkoholizmu, a ograniczenie dostępności alkoholu z legalnego obrotu wiąże się z pewnymi zagrożeniami.

- Ta poprawka dotyka uczciwych, porządnych ludzi, którzy nie robią żadnych burd, a późnym wieczorem wracają do domów i chcą kupić wino do kolacji czy piwo po pracy. Radni chcą im to uniemożliwić - tłumaczył Kulicki.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama