Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Poziom rozczarowuje

Planowana reorganizacji piłkarskiej IV ligi sprawiła, niestety, że runda jesienna tych rozgrywek nie była tak emocjonującą jak poprzednie.
Najważniejsze jednak, że faworyci rozgrywek nie notowali serii zwycięstw, dzięki czemu sprawa, kto wywalczy promocję do III ligi, nadal jest otwarta. Nie da się jednak ukryć, że już na półmetku rozgrywek wykrystalizowała się grupa drużyn wyraźnie zainteresowanych promocją. Najwięcej powodów do zadowolenia mają w Poniatowej. Od początku ligi upatrywana w gronie głównego faworyta Stal piastuje fotel lidera, który jednak nie przyszedł jej łatwo. Dopiero w ostatniej serii spotkań podopieczni trenera Marka Maciejewskiego przypieczętowali awans na pierwsze miejsce. Jednak po zespole, który w swoich szeregach ma tak doświadczonych zawodników jak Rafał Szczawiński, Łukasz Giza, Marcin Nowak czy Tomasz Czępiński, można było spodziewać się więcej. Okazało się jednak, że nazwiska mają problemy z mobilizacją na niektóre spotkania. Głównie z ekipami z dolnej części tabeli, bo wyników osiągniętych z czołowymi drużynami można \"stalówce” pozazdrościć. A jedną z drużyn, która miała wyraźne problemy z drużynami z czuba, była Tomasovia. Porażki właśnie ze Stalą i Orlętami Łuków sprawiły, że młodzi tomaszowianie, zamiast cieszyć się z przewodnictwa w tabeli, odczuwają spory niedosyt. Niemniej jednak ekipa prowadzona przez Zbigniewa Kuczyńskiego zaprezentowała futbol na wysokim poziomie, choć tak naprawdę liga rozczarowała. Budowana od kilku sezonów głównie z wychowanków Tomasovia pokazała, że warto inwestować w rodzimych zawodników, tym bardziej że kondycja finansowa klubów nie jest za wesoła i na dobrą sprawę nikogo nie stać, aby pozyskać zawodników z zewnątrz. Orlęta Łuków to kolejny dowód na to, że postawienie na piłkarzy z regionu popłaca. Andrzej Zarzycki nie szalał na rynku transferowym i sprowadził piłkarzy doskonale znanych w regionie. Wiele wskazuje na to, że \"żółto-czerwonym” uda się wywalczyć awans, nawet bez jakichkolwiek wzmocnień. Furorę natomiast zrobił beniaminek z Szarowoli. Spartakus przypomina Ładę Biłgoraj, która z marszu nie dość że awansowała na czwartoligowy front, to po roku występów wywalczyła promocję do III ligi. Siergiej Gacenko, podobnie jak Marek Sadowski, utrzymał szkielet zespołu, dzięki czemu drużyna imponowała zgraniem oraz skutecznością. Strzałem w dziesiątkę było pozyskanie Igora Migalewskiego, który, jak wiele na to wskazuje, długo miejsca w Polsce nie zagrzeje. Oprócz plusów były również i minusy. Zdecydowanie poniżej oczekiwań zaprezentowała się kraśnicka Stal. Wojciech Stopa miał wyraźne problemy, szczególnie z formacją ofensywną. Próbowanie w ataku Anatolija Ławryszyna może tylko świadczyć o wielkiej determinacji szkoleniowca, jednak jeśli zimą Stal nie pozyska rasowego snajpera, może mieć problemy ze znalezieniem się w gronie pięciu czołowych jedenastek. Zawiodła również Wisła, bo mając takiego sponsora i bazę, puławianie powinni zająć wyższe niż 14 miejsce.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama