Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z myślą o igrzyskach

Pokonać Tunezję, wyjść z grupy i uplasować się w czołowej \"siódemce”, dającej prawo walki w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich...
- to najbliższe i najważniejsze cele żeńskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej, która jutro zainauguruje swój występ w mistrzostwach świata. W grupie \"biało-czerwone”, oprócz mistrzyń Afryki, będą rywalizowały z Chinkami i jednym z faworytów czempionatu - Rumunią. Wczoraj podopieczne trenera Zenona Łakomego wyleciały do Francji, gdzie rozgrywany będzie turniej. W osiemnastoosobowej kadrze znalazło się pięć zawodniczek SPR Safo Lublin: Magdalena Chemicz, Ewa Damięcka, Małgorzata Majerek, Dorota Malczewska i Katarzyna Duran. Wiele się mówiło, że ta ostatnia może nie pojechać na imprezę, jednak w obliczu kontuzji kilku zawodniczek, na czele z Iwoną Niedźwiedź-Cecotką i Karoliną Siódmiak, rozgrywająca SPR Safo będzie miała okazję zadebiutować na MŚ. Na co stać Polki, które na ostatnich mistrzostwach w Rosji sklasyfikowane zostały na odległej 19 pozycji? - Marzeniem jest zajęcie miejsca dającego prawo walki w kwalifikacjach olimpijskich. Zadanie to nie będzie łatwe, ale wykonalne - uważa Adam Rozwałka dziennikarz Radia Lublin, który od kilku lat komentuje mecze żeńskiej ekstraklasy. Pierwszym krokiem ma być pokonanie jutro Tunezji. Tej samej ekipy, z którą przed tygodniem \"biało-czerwone” rywalizowały w Pucharze Francji i pewnie zwyciężyły. - Oczywiście nie musiałyśmy wygrywać, jednak zależało nam na komforcie psychicznym. Tunezyjki pokazały się z dobrej strony i w walce o punkty nie będą już łatwym rywalem - dodaje Dorota Malczewska. Podobnie jak drugi przeciwnik - Chiny. - Pamiętajmy, że ich reprezentacja budowana jest na IO. Turniej na Węgrzech, w którym dotarły do finału, świadczy o nieobliczalności tej reprezentacji - zauważa Rozwałka. Poza zasięgiem wydaje się Rumunia, która na ostatnich MŚ przegrała w finale z Rosją. - Jeśli nasze zawodniczki odzyskają świeżość i poprawią zgranie, są w stanie nawiązać walkę. Wiele będzie zależało od lublinianek. Mecz eliminacyjny z Serbią pokazał, że zawodniczki SPR Safo są w stanie wziąć ciężar gry na siebie - dodał dziennikarz. A we Francji \"biało-czerwone” zagrają nie tylko dla Polski, ale i... Lublina. - Gdyby udało im się uplasować w czołowej \"siódemce”, wówczas turniej przedolimpijski zorganizowany zostałby na Globusie. Takie otrzymaliśmy zapewnienie z europejskiej federacji, która była pod wrażeniem kwalifikacji Ligi Mistrzyń - informuje Andrzej Wilczek, prezes SPR Safo. - Rozmawiałem z naszymi dziewczynami i powiedziały, że są optymistkami. Tym bardziej, że ich forma w ostatnich dniach poszła w górę - zakończył sternik lubelskiego klubu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama