Mamy dosyć niepewności, chcemy jasnej deklaracji od włodz miasta, co dalej z nami będzie- mówi Zbigniew Kozłowski, prezes Koziołka Lublin.
Marek Wieczerzak
11.12.2007 20:17
Chodzi o teren na Rusałce, którym klub gospodaruje.
W czerwcu 2008 roku Koziołkowi kończy się umowa dzierżawy terenu. Klub może zostać bezdomny. Bo właściciel, którym jest miasto, nie podjął jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie.
Kozłowski przejął obiekt przy ul. Rusałka sześć lat temu. Przez ten czas wygląd boisk i otoczenia znacznie się poprawił. - Włożyliśmy mnóstwo pracy i pieniędzy. Przed naszym przyjściem to było rumowisko - mówi Waldemar Cybulak, menedżer Koziołka. Dodatkowo klub co miesiąc płaci do miejskiej kasy 200 zł czynszu.
Wiosną lub latem ma ruszyć budowa nowego stadionu przy Al. Zygmuntowskich. Zgodnie z projektem architektonicznym na terenie, który obecnie zajmuje Koziołek, mają powstać dwa oświetlone boiska, w tym jedno ze sztuczną nawierzchnią. - Będą to obiekty ogólnodostępne - stwierdził dwa miesiące temu na naszych łamach Krzysztof Żuk, ówczesny zastępca prezydenta Lublina.
Ale działaczy Koziołka ta deklaracja nie przekonuje. - Jeśli miasto zrobi te boiska, to przekaże je Motorowi - uważa Zbigniew Kozłowski, szef klubu. - Nasz udział w tym jest marginalny. Władza nas ignoruje - dodaje.
Między innymi dlatego od pół roku Koziołek nie inwestuje w obiekt. I chce konkretnej decyzji Ratusza. - Oczekujemy prawa do gospodarowania obiektem na Rusałce. Chcemy też wiedzieć, gdzie mamy grać w czasie budowy, która potrwa trzy lata - wyjaśniają działacze.
- Dopóki nie rozpoczniemy inwestycji, możliwe jest podpisanie umowy dzierżawy na kolejny okres - odpowiada Mariusz Szmit, dyrektor MOSiR, który zarządza terenem. Jeśli prace ruszą, to klub będzie musiał sobie poszukać nowego boiska. - Pan Kozłowski był dokładnie o wszystkim poinformowany już rok temu. Dziwię się, że teraz robi szum w tej sprawie.
Komentarze