Reklama
Gorzki smak satysfakcji
Rozmowa z Edwardem Klejndinstem, dyrektorem sportowym Górnika Łęczna
- 13.12.2007 16:43
- Trudno mówić o pełnej satysfakcji, jej smak jest raczej gorzki. Po prostu wcześniejsze decyzje były dla mnie niesprawiedliwe i niezrozumiałe. W praktyce przestał istnieć nasz zespół, bo piłkarze mogli bez trudu i za darmo opuścić Górnika. Wiem, że wśród nich było grono ambitnych ludzi, którzy chcieli dalej grać w ekstraklasie. A nas zdegradowano do trzeciej ligi... Mimo to spróbowalibyśmy część z nich przekonać do naszego planu. I kto wie, może by zostali w klubie. A dzięki temu dziś moglibyśmy, zamiast tracić jeden punkt do lidera, znajdować się na czele tabeli, z pokaźnym zapasem. Jednak na razie decyzję ZTP znamy tylko w formie ustnej. Poczekajmy na uzasadnienie pisemne, czarne na białym.
- Nie wszyscy od razu składali wnioski, niektórzy odchodzili z klasą. Pewnie część z nich była inspirowana do takiego działania. W naszym klubie byli naprawdę dobrzy zawodnicy i trudno, aby ich odrzucać i rezygnować.
- Zdaję sobie sprawę, że mogą być z tym problemy. Dlatego trzeba będzie poszukać innych rozwiązań. Uważam, że Górnikowi w takich wypadkach powinien należeć się jakiś ekwiwalent.
- Ci zawodnicy, jak się okazuje, przez pół roku niezgodnie z przepisami, grali w innych drużynach. Ale to już chyba nie tylko nasze zmartwienie. Przecież są inne instytucje, jak PZPN, FIFA czy UEFA, które rozstrzygają podobne kwestie. Ktoś, kto o tym decydował, powinien ponieść konsekwencje.
- Nie wiem, ale prawo trzeba respektować.
- Tego też nie wiem i nie rozumiem.
- Od początku uważałem, że należy karać ludzi, a nie kluby. Bo jeśli kto w przedsiębiorstwie zdefraudował pieniądze, to po co od razu karać cały zakład...
- No właśnie, który chyba w niczym nie jest gorszy, na przykład, od Widzewa Łódź. Nikomu nie życzę tego co my przeszliśmy. Ale jeśli nas zdegradowano, to czemu, za to samo, inni mają w ogóle nie ponieść kary. Prawo musi być równe dla wszystkich.
Reklama













Komentarze