Grałyśmy fair
Rozmowa z Magdaleną Chemicz, bramkarką reprezentacji Polski
- 13.12.2007 15:30
Dużym echem odbiła się ostatnia wygrana Polek z Hiszpanią podczas rozgrywanych we Francji mistrzostw świata w piłce ręcznej. I to nie tylko dlatego, że \"biało-czerwone” odebrały rywalkom awans do ćwierćfinału, ale że same sobie zamknęły drogę do... igrzysk. Z systemu kwalifikacji wynika, że lepiej by się stało, gdyby w czołowej \"ósemce” mundialu znalazły się Hiszpanki, a nie Korea Południowa, której podopieczne trenera Zenona Łakomego \"sprezentowały” awans! - Zawsze gramy o zwycięstwo, niezależnie od okoliczności. Zagrałyśmy fair, bez kalkulowania. A nawet gdybyśmy wiedziały o takiej ewentualności, nie wyobrażam sobie, iż można byłoby odpuścić ten mecz. Bo gdyby tak miało być, to ja nie mogłabym i nie zagrałabym w takim spotkaniu - przyznaje Magdalena Chemicz, bramkarka reprezentacji Polski i SPR Safo Lublin.
• Jakie są w takim razie nastroje w ekipie?
- Bardzo dobre. Nie wiem skąd pojawiły się informacje, że jest inaczej. Na pewno odczuwamy pewien niedosyt, bo byłyśmy blisko awansu. Jednak do niepowodzenia podchodzimy też z pokorą, bo góry od razu nie przeskoczysz. Najważniejsze w tych mistrzostwach jest to, że teraz każda z reprezentacji czuje przed nami respekt.
• Głównym celem był awans do ćwierćfinału. Niestety, nie został on osiągnięty.
- Zabrakło doświadczenia i obycia niektórych zawodniczek w meczach o wysoką stawkę. Za mało grałyśmy z mocnymi drużynami jak Norwegia czy Węgry.
• W każdym ze spotkań najwięcej pochwał zbierała właśnie pani.
- Ogromnie się cieszę, że dużo wniosłam do tej reprezentacji. Są to pierwsze mistrzostwa, po których jestem wreszcie zadowolona. Będą one dla mnie wyjątkowe i to nie tylko z tego względu, że na nich rozegrałam 150 mecz w reprezentacji.
• Przed wami ostatnie spotkanie. Jak trzeba zagrać, aby zakończyć MŚ zwycięstwem?
- Ambitnie i konsekwentnie. Naprawdę w naszej grze wiele nie trzeba zmieniać.
• Po tym, jak nie udało się awansować dalej, głosy krytyki spadły na trenera. Mówiło się nawet o jego odwołaniu...
- Nie naszą rolą jest ocenianie pracy szkoleniowca. Od tego jest zarząd, który go zatrudnił.
• Koniec reprezentacyjnej kariery zapowiedziała Dagmara Kowalska. Czy to nie początek \"kruszenia się” obecnej kadry, bo zawodniczek doświadczonych przecież nie brakuje w zespole?
- Do następnych igrzysk jeszcze cztery lata, dla mnie to dużo. Roszady będą, bo przyszedł czas na odmłodzenie kadry. Sama nie wiem, czy nie zrezygnuję. Wiele będzie zależało od zdrowia.
• Mistrzostwa świata pozostawiły niedosyt. Czy mimo to spodobała się pani Francja?
- Jest przepiękna! Zorganizowano nam kilka wycieczek i jestem pod wrażeniem tego kraju. Niewykluczone, że na któreś wakacje wybiorę się do Paryża.
• Kilka reprezentacji narzekało na złe jedzenie. Jak impreza organizacyjnie wygląda od wewnątrz?
- Powodów do narzekań nie ma, Francuzi stanęli na wysokości zadania. Chociaż faktycznie jedzenie jest słabe. Ale głodne na pewno nie chodzimy. (śmiech)
Reklama













Komentarze