Bombiarz z Kościaszyna chciał by było śmiesznie
To miał być żart, ale nikomu nie było do śmiechu. W bloku na szczęście nie znaleziono ładunku wybuchowego.
- 14.12.2007 16:19
Sprawca nie uniknie jednak kary. Grozi mu areszt, ograniczenie wolności albo grzywna do 5 tysięcy złotych.
- W bloku jest podłożona bomba. Macie trzy godziny na opuszczenie budynku. Proszę tego nie traktować jako żart - takie ostrzeżenie otrzymała w czwartek po południu 50-latka z Kościaszyna (gm. Dołhobyczów) od anonimowego rozmówcy.
Wystraszona kobieta odłożyła słuchawkę, a otrzymaną przez chwilą informacją podzieliła się z synową. Obie uradziły, że nie ma co czekać, tylko czym prędzej trzeba dzwonić na policję. - Na miejsce skierowaliśmy naszych funkcjonariuszy wraz z pirotechnikiem - relacjonuje podinsp. Ryszard Wasiak, naczelnik sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie. - W międzyczasie otrzymaliśmy kolejny telefon od tej samej kobiety. Powiedziała, że mężczyzna zadzwonił do niej ponownie uspokajając, że żartował.
Tym bardziej, że akcję zaangażowali się już strażacy, pogranicznicy z psem tropiącym, w pogotowiu była też karetka.
Trzeba było ewakuować wszystkich lokatorów popegeerowskiego bloku, w którym mieszkają cztery rodziny. Na szczęście żadnego ładunku wybuchowego znaleziono.
- Baliśmy się, bo nigdy nic nie wiadomo - mówi prosząca o niepodawanie nazwiska mieszkanka Kościaszyna. - Kto przygarnąłby kilka rodzin, gdyby ten blok wyleciał w powietrze?
Okazał się nim 27-letni mieszkaniec bloku, który w tej chwili pracuje na budowie w Warszawie.
- Chciał zrobić matce głupi kawał, a gdy podjęliśmy działania, zadzwonił do żony z prośbą, by wszystko odkręciła - opowiada podinsp. Wasiak. - Żadna z kobiet nie złoży jednak wniosku o jego ściganie. Twierdzą, że nie czuły się zagrożone, a całe zdarzenie potraktowały jako żart.
Odpowie za zakłócanie spokoju. To wykroczenie.
- Przesłuchamy go, gdy wróci ze stolicy do domu na święta - zapewnia naczelnik.
To kolejna zakończona sukcesem akcja hrubieszowskiej policji. W listopadzie mundurowi potrzebowali zaledwie kilkunastu minut, aby ustalić i zatrzymać sprawcę fałszywego alarmu bombowego w Szkole Podstawowej nr 3 w Hrubieszowie. Okazał się nim 13-latek gimnazjalista. Bajkę o podłożonym ładunku wybuchowym wymyślił, bo bał się sprawdzianu.
Reklama
Komentarze