Rozmowa z Kamilem Poźniakiem, piłkarzem GKS Bełchatów
Artur Ogórek
16.12.2007 18:31
Zaczynał w Jedynce Krasnystaw, później grał w miejscowym Starcie. W sezonie 2006/07 występował w świdnickiej Avii, a od tej jesieni trafił do GKS Bełchatów i Młodej Ekstraklasy. A dziś Kamil Poźniak, który 11 grudnia skończył 18 lat, pojedzie na pięciodniowe testy do słynnego Lazio Rzym!
- Tak naprawdę, to spodziewałem się tego zaproszenia - przyznaje szczerze Kamil. - Graliśmy turniej we Włoszech, gdzie cały nasz zespół zaprezentował się bardzo dobrze. Moja gra również przypadła gospodarzom do gustu i już wtedy otrzymałem sygnał, że otrzymam propozycję przyjechania na testy. Już wcześniej były nawet przymiarki, ale wówczas nic z nich nie wyszło. Były także przymiarki do innych klubów, ale Lazio okazało się najbardziej konkretne.
• Podczas gry w Avii nie należałeś do mocnych ogniw drużyny, a teraz, po pół roku, otrzymałeś szansę wyjazdu do Lazio.
- Sam nie wiem, czemu w Świdniku nie szło mi najlepiej. Może to była kwestia treningów... Na pewno też nie mogłem skupić się wyłącznie na grze, gdyż miałem dużo obowiązków w szkole. W Bełchatowie natomiast otrzymałem indywidualny tok nauczania. W Avii nie czułem się komfortowo, byłem wystawiany wyłącznie na boku pomocy. A mnie zawsze przygotowywano do gry w środku pola i tak mnie ustawiano w GKS. Może trener Marek Maciejewski bał się przesunąć tak młodego zawodnika na środek pomocy.
• Duże postępy poczyniłeś w trakcie tej rundy?
- Tak sądzę, wiele dały mi wspólne zajęcia z pierwszym zespołem. Sporo nauczyłem się w Młodej Ekstraklasie. Zagrałem w ośmiu meczach, strzeliłem jednego gola i miałem cztery asysty. Gdyby nie drobne kontuzje, ten bilans pewnie byłby lepszy.
• Wyjazd do Włoch traktujesz jako wielką szansę i możliwość pozostania na Zachodzie? Tak jak zrobiło to już wielu młodych polskich piłkarzy.
- W żadnym razie. Rozmawiałem ze swoimi trenerami i do Lazio pojadę wyłącznie po to, aby się sprawdzić. Aby zobaczyć jak się trenuje, pracuje i jakie są wymagania. Później wrócę do Bełchatowa, z którym mam jeszcze trzyletni kontrakt. Tutaj zresztą czuję się bardzo dobrze.
Komentarze