Decyzja PZPN to wielka kpina
ROZMOWA z Przemysławem Kuligiem, obrońcą Cracovii
- 17.12.2007 11:31
Po \"spuszczeniu” Górnika do III ligi Łęczną opuściła większość piłkarzy, w tym dziesięciu, którym Wydział Gier PZPN rozwiązał kontrakty z winy klubu. Wśród nich był również Przemysław Kulig, w tym sezonie występujący w Cracovii. Jednak w ubiegłym tygodniu Związkowy Trybunał Piłkarski uznał odwołanie \"zielono-czarnych”, uchylając wcześniejszą decyzję WG. Jednocześnie ZTP nakazał, aby ci piłkarze 1 lipca przyszłego roku ponownie zameldowali się w Górniku.
- Na razie tylko o niej słyszałem, a niczego nie widziałem na piśmie. Dlatego nie wiem, czy to postanowienie jest już przesądzone. Pewnie będą jeszcze odwołania. Wszystkich piłkarzy wrzucono do jednej beczki, a nie wiem czy każdego z przypadków nie należy rozpatrzyć indywidualnie.
- Pewnie, że byłem zaskoczony. Dla mnie to jedna wielka kpina. Najpierw podejmuje się jedną decyzję, a zaraz potem drugą. Najpierw się idzie w lewo, by szybko skręcić w prawo. Nie spodziewałem się tego, bo sądziłem, że temat jest już zamknięty. A teraz, zamiast skupić się na grze w piłkę, znowu będzie myślenie: co to będzie. A przecież to nie my, zawodnicy, rozwiązaliśmy te umowy.
- A teraz to zmienił. Sądziłem, że wszystko zrobione było zgodnie z przepisami.
- Podpisałem kontrakt z Cracovią na trzy lata i gram dla tego klubu. W tej chwili nawet nie myślę o wracaniu do Łęcznej, ale w życiu różnie bywa. Tylko że Górnik w tej chwili gra w trzeciej lidze i szczerze mu życzę, aby awansował do drugiej. Cracovia jest natomiast w ekstraklasie i ja też chciałbym w niej nadal występować. Mam 27 lat i w moim wieku, każdy rok \"piłkarskiego życia” jest już ważny. A jeśli będę musiał przyjechać do Górnika, wtedy usiądziemy z prezesem Marianem Bulakiem i zastanowimy się nad najlepszym rozwiązaniem i osiągnięciem kompromisu. Jednak w tej chwili, trudno już cokolwiek przesądzać. Poczekajmy na rozwój wydarzeń. Zresztą, to nie dotyczy tylko mnie.
Reklama













Komentarze