Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Decyzja PZPN to wielka kpina

ROZMOWA z Przemysławem Kuligiem, obrońcą Cracovii
Po \"spuszczeniu” Górnika do III ligi Łęczną opuściła większość piłkarzy, w tym dziesięciu, którym Wydział Gier PZPN rozwiązał kontrakty z winy klubu. Wśród nich był również Przemysław Kulig, w tym sezonie występujący w Cracovii. Jednak w ubiegłym tygodniu Związkowy Trybunał Piłkarski uznał odwołanie \"zielono-czarnych”, uchylając wcześniejszą decyzję WG. Jednocześnie ZTP nakazał, aby ci piłkarze 1 lipca przyszłego roku ponownie zameldowali się w Górniku. - Na razie tylko o niej słyszałem, a niczego nie widziałem na piśmie. Dlatego nie wiem, czy to postanowienie jest już przesądzone. Pewnie będą jeszcze odwołania. Wszystkich piłkarzy wrzucono do jednej beczki, a nie wiem czy każdego z przypadków nie należy rozpatrzyć indywidualnie. - Pewnie, że byłem zaskoczony. Dla mnie to jedna wielka kpina. Najpierw podejmuje się jedną decyzję, a zaraz potem drugą. Najpierw się idzie w lewo, by szybko skręcić w prawo. Nie spodziewałem się tego, bo sądziłem, że temat jest już zamknięty. A teraz, zamiast skupić się na grze w piłkę, znowu będzie myślenie: co to będzie. A przecież to nie my, zawodnicy, rozwiązaliśmy te umowy. - A teraz to zmienił. Sądziłem, że wszystko zrobione było zgodnie z przepisami. - Podpisałem kontrakt z Cracovią na trzy lata i gram dla tego klubu. W tej chwili nawet nie myślę o wracaniu do Łęcznej, ale w życiu różnie bywa. Tylko że Górnik w tej chwili gra w trzeciej lidze i szczerze mu życzę, aby awansował do drugiej. Cracovia jest natomiast w ekstraklasie i ja też chciałbym w niej nadal występować. Mam 27 lat i w moim wieku, każdy rok \"piłkarskiego życia” jest już ważny. A jeśli będę musiał przyjechać do Górnika, wtedy usiądziemy z prezesem Marianem Bulakiem i zastanowimy się nad najlepszym rozwiązaniem i osiągnięciem kompromisu. Jednak w tej chwili, trudno już cokolwiek przesądzać. Poczekajmy na rozwój wydarzeń. Zresztą, to nie dotyczy tylko mnie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama