Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zagrali va banque

Pokazaliśmy, że mamy charakter - cieszył się po meczu z Vive Remigiusz Lasoń, rozgrywający Azotów.
Puławianie, po dramatycznym meczu, pokonali po raz pierwszy w historii kielczan 32:31 (15:16), a bramkę dającą zwycięstwo rzucił na... sekundę przed końcową syreną właśnie Lasoń. Ten, kto zjawił się w hali MOSiR, na brak emocji nie narzekał. To był prawdziwy horror zakończony dla miejscowych happy endem. Podopieczni trenera Giennadija Kamielina szybko objęli prowadzenie, które stracili dopiero w 13 minucie. Wyżej notowani goście złapali drugi oddech tuż przed zakończeniem pierwszej połowy i gdyby nie ich fatalny błąd do szatni, schodziliby z dwubramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron za odrabianie strat wzięły się Azoty. Przyciśnięte do obrony Vive nie przebierało w środkach, żeby powstrzymać atakującego rywala. Nic więc dziwnego, że podopieczni trenera Aleksandra Malinowskiego co chwila siadali na ławce kar, a końca meczu nie dotrwał Michaił Usachov. Jednak więcej powodów do zmartwień miał jego vis-a-vis, bowiem z gradacji kar z parkietu wyleciał Paweł Sieczka, a na kwadrans przed zakończeniem meczu czerwoną kartkę otrzymał Grzegorz Mazur. - Kiedy straciłem dwóch obrotowych myślałem, że już po mnie - przyznał po meczu szkoleniowiec puławian. O dziwo, od tego momentu Azoty grały jeszcze lepiej i w 23 min ich przewaga osiągnęła cztery bramki (30:26). Vive ma jednak w swoich szeregach Mateusza Jachlewskiego, który co prawda nie grał najlepiej, jednak w końcówce wziął na siebie ciężar gry, dzięki czemu przyjezdni doprowadzili do remisu. W sobotę Kamielin miał jednak asa w rękawie. Był nim Lasoń, który po długiej przerwie wreszcie doczekał się debiutu w barwach Azotów. Na sekundę przed końcową syreną zawodnik popisał się kapitalnym rzutem, dzięki czemu zapewnił miejscowym historyczną wygraną. - Miałem nie wystąpić, jednak z trenerem postanowiliśmy zagrać va banque - przyznaje zawodnik. - Niepotrzebnie tylko doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. Mając bezpieczną przewagę w nasze szeregi wdarło się rozprężenie, które mogło nas drogo kosztować - dodał Remigiusz Lasoń. - Za bardzo chcieliśmy wygrać. Zabrakło nam koncentracji w końcówce. Chcieliśmy grać gol za gol i to się zemściło - dodał Mateusz Jachlewski, skrzydłowy Vive. SKŁADY I BRAMKI Vive: Bernacki, Kubiszewski - Konitz 6, Nikuenkau 1, Podsiadło 7, Rosiński 7, Bartczak 2, Jachlewski 4, Żółtak 2, Ilin, Usachov 2. Kary: 22 min. Czerwone kartki: Usachov w 49 (z gradacji kar). Azoty: Koszowy, Wyszomirski - Balicki 8, Kurowski 7, Nowakowski 6, Buchwald 2, Szyba 4, Sieczka 3, Płaczkowski, Mazur, Popławski, Lasoń 2. Kary: 12 min. Czerwone kartki: Sieczka w 39 min (z gradacji kar) i Mazur w 45 min (za faul). Sędziowali: Piotr Eichler i Artur Kierczak (obaj Kraków). Widzów: 650.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama