Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Długa kolejka do miejskiej kasy

Piłkarze, żużlowcy, piłkarki ręczne, koszykarze i motocrossowcy proszą o większe wsparcie władz Lublina
Członkowie lubelskiego TŻ Sipma postanowili przenieść obrady walnego zebrania na 28 grudnia, sądząc, że w tym terminie będą już wiedzieli, czy żużlowcy otrzymają większe dofinansowanie z budżetu miasta. Na odpowiedź miejskich włodarzy czekają też działacze Motoru i przedstawiciele Polish Sport Promotion, warszawskiej firmy, mającej postawić na nogi II-ligowy klub piłkarski. Kolejka do miejskiej kasy jest znacznie dłuższa. Obok piłkarzy i żużlowców na znacznie większe niż dotychczas wsparcie liczą też piłkarki ręczne, koszykarze i motocrossowcy. Przedstawiciele tych dyscyplin zjednoczyli siły i wspólnie upominają się o budżetowe środki, które mają zrekompensować brak sponsorów. W Lublinie rzeczywiście bardzo trudno znaleźć mecenasów sportu, stąd konieczność sięgnięcia po publiczne pieniądze. Pytanie tylko, czy z budżetu będzie można przeznaczyć więcej funduszy na sport kwalifikowany i czy uda się efektywnie pomóc wszystkim klubom? - Niestety, nie byłem na piątkowym spotkaniu z zastępcą prezydenta Włodzimierzem Wysockim - powiedział Andrzej Wilczek, prezes SPR Safo. - Nie wiem, czy padły jakieś wiążące deklaracje. Na jakie wsparcie liczymy? Na pewno mniejsze niż piłkarze. Z tego co słyszałem Motor chciałby otrzymać ponad milion złotych. Przedstawiciele Polish Sport Promotion, którzy opracowali program dla Motoru, nie chcieli rozmawiać o szczegółach. Przyznali tylko, że liczą na owocną współpracę z miastem i większe środki, a o swoich oczekiwaniach powiedzieli prezydentom podczas środowej wizyty. - Pomysł, polegający na tym, że zgłasza się jakiś podmiot i zobowiązuje do prowadzenia klubu na zdrowych zasadach, nawet z pomocą miasta, jest do zaakceptowania - stwierdził prezydent Włodzimierz Wysocki. - My nie uchylamy się od odpowiedzialności, chociaż jak zawsze w takich sprawach, diabeł tkwi w szczegółach. Teraz analizujemy propozycje Motoru oraz PSP i może jeszcze przed świętami damy odpowiedź. Zapewne dojdzie do kolejnych rozmów. Ostatnie były już bardziej konkretne i racjonalne niż poprzednie. Chcemy też sprawdzić jakim partnerem jest PSP. Dla działaczy piłkarskiego klubu wspomniany projekt jest jednym z ostatnich sposobów uratowania Motoru i utrzymania go w II lidze. W perspektywie liczą nawet na sportowy awans i dochodową spółkę. Problem w tym, że pozostałe stowarzyszenia tak samo podchodzą do tematu budżetowych pieniędzy. Większa dotacja to być albo nie być żużlowców. Na coraz cięższe czasy narzeka sternik SPR. - Jeżeli miejski budżet na sport ma wynosić tyle samo co przed rokiem, czyli 2 miliony złotych, a my mamy otrzymać dotację taką samą jak ubiegłoroczna, to nasza działalność nie ma najmniejszego sensu - ocenił Jarosław Siwek, pełniący obowiązki prezesa TŻ Sipma. - Nasze potrzeby oceniam na około milion złotych. Połowę jesteśmy w stanie wygospodarować sami. Wiele żużlowych klubów funkcjonuje dzięki miejskim pieniądzom. Nie rozumiem, dlaczego w Lublinie jest inaczej. W efekcie oferta dla kibiców jest w tej chwili bardzo uboga. - Miasto chce i powinno pomagać, ale nie dysponujemy workiem pieniędzy bez dna - dodał prezydent Wysocki. - W najbliższym budżecie, który ma być uchwalony 20 grudnia, nie da się wiele zmienić. Niektóre środki można tylko przesunąć, dlatego przy okazji piątkowego spotkania z radnymi i działaczami niczego nie obiecywałem, poza jednym, że prośby przekażę prezydentowi Adamowi Wasilewskiemu. Temat na pewno poruszymy w poniedziałek, podczas kolegium prezydenckiego. Jeszcze raz przeanalizujemy sytuację i nie wykluczam pewnych korekt.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama