Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jeden piłkarz dwie umowy

Zamieszania transferowego z Krzysztofem Jabłońskim w roli głównej ciąg dalszy.
Okazuje się, że napastnik Sokoła Nisko ma podpisane dwa... kontrakty. Pierwszy ze Stalą Kraśnik, drugi ze Stalą Poniatowa. Gdzie więc wiosną zagra piłkarz? O tym zadecyduje w najbliższych dniach Sąd Arbitrażowy przy LZPN. Stosowne dokumenty działacze \"żółto-niebieskich” wysłali do lubelskiej centrali. - Chcemy definitywnie wyjaśnić tę sprawę - podkreśla Wojciech Stopa, trener Stali. Przypomnijmy, że zaraz po zakończeniu rundy Jabłoński został zaproszony na testy przez kraśniczan. Zagrał w sparingu przeciwko Avii Świdnik, strzelił trzy bramki i natychmiast podpisał umowę ze Stalą. - Dostał tyle, ile chciał. Nawet się nie targowaliśmy - dodaje szkoleniowiec. Jednak kilka dni później chęć sprowadzenia zawodnika Sokoła Nisko wyraził lider czwartoligowego frontu. A że kraśniczanie nie spotkali się z działaczami Sokoła, a tym samym nie doszli do porozumienia odnośnie kwoty odstępnego, sytuację wykorzystała Poniatowa. - Chcieliśmy rozmawiać i kiedy ustaliliśmy ostateczny termin rozmów, w przeddzień zadzwonił prezes Sokoła i poinformował, że sprawa jest nieaktualna, bo pojawił się klub, który przebił naszą ofertę - informuje trener Stopa. Wiesław Olchawski, prezes Stali Poniatowa, potwierdza że faktycznie gościł w Nisku. - Porozumieliśmy się z działaczami Sokoła. Zapłaciliśmy, ile należało i piłkarz jest już nasz. Teraz tylko czekamy na okno transferowe, aby go potwierdzić do gry - informuje sternik lidera IV ligi. Główny bohater całego zamieszania o sprawie nie chce za bardzo mówić. Potwierdził tylko, że interesuje go gra w Poniatowej. Jak w takim razie chce wybrnąć z tej sytuacji? - W umowie ze Stalą Kraśnik jest klauzula, że jeśli kluby nie dojdą do porozumienia, umowa nie wchodzi w życie - zdradza Krzysztof Jabłoński. - Nie ma takiego punktu - twardo obstają w Kraśniku i nie wykluczają skierowania sprawy nawet na drogę cywilną. - Poczekajmy cierpliwie i zobaczymy, co się będzie działo. Ja jestem spokojny, nie chcę tylko zbytniego rozgłosu - dodaje piłkarz. Niewykluczone, że sprawa wyjaśni się jeszcze w tym tygodniu. O ile do LZPN dotrą wszystkie materiały. - Jak na razie nie mamy kompletu dokumentów, tak więc trudno jest mi zająć stanowisko. Ale jeśli faktycznie okaże się, że w umowie jest klauzula o której mówi piłkarz, to chyba jest po sprawie... - informuje Marian Rapa, prezes lubelskiego związku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama