Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zamiast kiszki dostali kawał pola

Najpierw grunty wrzucają do jednego worka, a potem dzielą je na większe kawałki. Tak wygląda proces scaleniowy,...
który przeprowadzano w kilkunastu wioskach województwa. Największe przemeblowanie nadal trwa w gminie Potok Górny (pow. biłgorajski). - Scalenie gruntów to są same plusy - zapewnia Andrzej Żychowski, główny geodeta powiatu biłgorajskiego. - Daje to rolnikom korzystniejsze warunki gospodarowania, poprawia strukturę działek, zmniejsza koszty prac polowych i polepsza drogi dojazdowe do pól. To ważne. Widziałem działki mające 15 m szerokości i 3,5 m długości. Po scaleniu takich nie będzie. Przemeblowanie gruntów w regionie jeszcze trwa. Pieniądze na ten cel powiaty uzyskały z Sektorowego Programu Operacyjnego na lata 2004-2006. Scalane są grunty 14 wsi (m.in. powiatu włodawskiego, chełmskiego, łukowskim i bialskiego). W sumie wydano na to 25 mln 121 tys. zł (20 mln dołożyła UE). Proces ten przeprowadzono na ponad 7,5 tys. ha gruntów. Większość scaleń zakończono. Jednak największe z nich odbywa się jeszcze w Potoku Górnym. Wyznaczono tam nowe działki i zaorano część dróg dojazdowych do pól. Urządzane będą też nowe dojazdy, przepusty i postawione mosty. Scalenie budzi emocje. - Miałem działkę szeroką na 20 m i długą na kilka kilometrów - mówi Bolesław Garbacz z Potoku Górnego. - Jedna piąta gruntu to była droga. Po scaleniu dostaniemy szeroki kawał pola. - My też mieliśmy taką kiszkę, ale za to przy szosie - żali się tymczasem Janina Dudek, sąsiadka Garbacza. - Teraz dadzą nam kwadratowe pole, ale daleko za wsią. Można tam dojechać po wertepach. I stoi tam często woda. To niesprawiedliwe! W Potoku Górnym do wspólnego worka wrzucono 5 tys. 318 działkach, należących do 580 gospodarzy (w sumie scalono ok. 2 tys. ha gruntów). Powstało w ten sposób 3 tys. 200 nowych działek. Przedsięwzięcie kosztowało ok. 4 mln zł. - Scalenie wsi odbyło się na nasz wniosek za zgodą ok. 60 proc mieszkańców - mówi Edward Hacia, wójt gminy Potok Górny. - Wpłynęło kilka zażaleń. Będą rozpatrzone, ale proces nie zostanie przez to zatrzymany. Rolnicy muszę się z tym pogodzić. - Takie niezadowolenie rolników jest nieuniknione - uspokaja Roman Wawrzycki, wójt gminy Urszulin. - U nas scalenie zakończyliśmy w miejscowości Łomnica, a we wsi Zabrodzie jeszcze trwa. Były pewne niesnaski, ale udało się je zażegnać. Jan Rados z Departamentu Koordynacji Projektów Europejskich Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie jest przekonany, że to nie koniec procesu scaleniowego w regionie. - Zainteresowanie jest naprawdę duże - przyznaje. - Być może pieniądze na ten cel będzie można uzyskać z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13. Będziemy się o to starać.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama