Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chorzy z Hrubieszowa tracą nerwy

Mało lekarzy na oddziałach, jeszcze mniej w poradniach i laboratoriach. Tak wygląda sytuacja w hrubieszowskim szpitalu.
Pacjentom, którzy wczoraj wybrali się do poradni kardiologicznej, chirurgicznej, alergologicznej, reumatologicznej i diabetologicznej, nie pozostało nic innego, jak pocałować klamki. - Mam kłopoty z sercem, ale dzisiaj nic nie udało mi się załatwić - denerwuje się mieszkaniec Hrubieszowa. - Jak tak można? Przecież regularnie płacę składki. Nerwowo zrobiło się też w hrubieszowskim szpitalu. - W poniedziałek na oddziale chirurgicznym pracował tylko jeden lekarz - opowiada inny hrubieszowianin. - Wszędzie zresztą są pustki. Nic dziwnego, że p.o. ordynator oddziału neurologii złożył po Nowym Roku w prokuraturze zawiadomienie, że \"z powodu braku lekarza dyżurnego od godz. 15.05 do 7.30 dnia następnego nie ponosi odpowiedzialności za stan zdrowia i za zagrożenie życia pacjentów”. Pisma tej samej treści trafiły do wojewódzkiego specjalisty ds. neurologii, dyrektora szpitala oraz starosty hrubieszowskiego. - Z informacji dyrekcji szpitala wynika, że pacjenci oddziału neurologii od wielu lat pozostawali na noc pod opieką lekarzy dyżurnych oddziału wewnętrznego - informuje Jadwiga Lachowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie. - Podejmiemy jednak czynności celem sprawdzenia przedstawionych faktów. Ale wczoraj - w specjalnym sprostowaniu - szef oddziału neurologii przyznał rację pryncypałowi. Tym samym nie musi już się martwić o swoich pacjentów. Lekarze z Hrubieszowa od nowego roku pracują systemem zmianowym, czyli przepisowe 48 godzin w tygodniu. Domagają się podwyżek, ale na razie negocjacje z dyrekcją szpitala nie przyniosły rezultatów. - Zobowiązaliśmy dyrektora szpitala, żeby szukał pieniędzy, gdzie się tylko da i prowadził negocjacje - opowiada Józef Kuropatwa, starosta hrubieszowski. - Prowadzimy też rozmowy z jednym z zakładów na temat dyżurów kontraktowych - dodaje Teresa Futyma, rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Hrubieszowie. Jak udało się nam ustalić, chodzi o Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Jarczowie (pow. tomaszowski). - Na razie nic z tych rozmów nie wynika - powiedział nam wczoraj lek. med. Artur Jakubiak, szef ośrodka. Sytuacja w hrubieszowskim szpitalu nie należy więc do najciekawszych, zaś o podwyższenie wynagrodzeń zaczęły się już upominać pielęgniarki i położne.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama