Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Listonosze nie chcą pracować za grosze

Zamojscy pocztowcy chcą wyższych zarobków. Związkowcy domagają się 800 zł podwyżki. Szefowie chcą im dać osiem razy mniej.
- Nasza praca jest niewdzięczna - żali się zamojski listonosz, roznoszący pocztę m.in. na zamojskim Starym Mieście. - Jesteśmy obładowani wypchanymi torbami, z cennymi przesyłkami wędrujemy po ciemnych, niebezpiecznych zaułkach i prawie niewiele z tego mamy. Ledwo starcza nam na życie. W zamojskim Urzędzie Pocztowym pracuje ok. 800 osób. Listonosze zarabiają średnio od 1,3 tys. zł do 1,8 tys. brutto Zarobki pracowników obsługi (np. w pocztowym okienku) są podobne lub nawet niższe. - Utrzymać rodzinę za takie pieniądze się nie da - złości się listonosz z jednej z podzamojskich miejscowości. - Wszystko drożeje, ale zarobki stoją w miejscu. Nasze żądania wcale nie są wygórowane. Przedstawiciele związków zawodowych m.in. z Zamościa negocjowali podwyżki z Andrzejem Polakowskim, dyrektorem generalnym dyrektorem Poczty Polskiej. Domagają się o co najmniej 800 zł brutto wiecej. - Dyrektor generalny zaproponował podwyżkę w wysokości 100 zł brutto. To stanowczo za mało - mówi Beata Bałka, szefowa Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej w Zamościu. Dyrektor Polakowski ma też inny pomysł. Zaproponował m.in. likwidację odpraw emerytalnych i nagród jubileuszowych. To oburzyło związkowców. Dlatego większość z nich podpisała dokumenty o wszczęciu sporu zbiorowego dotyczącego. Rozmowy w tej sprawie odbędą się w czwartek i piątek. - Jeśli nie przyniosą rezultatu jesteśmy gotowi do protestów - grożą listonosze. Czy pocztowcy mają szansę na spełnienie żądań? - Będziemy negocjować - mówi Elżbieta Mroczkowska, rzecznik Poczty Polskiej w Lublinie. - Musimy poszukać oszczędności, bo tak wysokie podwyżki są dla poczty nie do udźwignięcia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama