Młócka na stadionie, młócka na boisku
Jedna bramka, czerwona kartka i aż dziesięć żółtych. Do tego walki kibiców na koronie stadionu, a na murawie polowanie na nogi.
- 16.03.2008 19:50
Inauguracja trzecioligowej wiosny w Zamościu wypadła nader interesująco. Dla zamojskich fanów, którzy przed pierwszym gwizdkiem musieli przeżyć najazd pseudokibiców Resovii, litości nie mieli również piłkarze. Spotkanie z rzeszowianami ociekało grą na faul. Boiskowe wydarzenia zupełnie wymknęły się kieleckiemu arbitrowi spod kontroli. \"Grę w kości” zaczął w siódmej minucie Łukasz Sękowski, który swoim ostrym wejściem przedwcześnie odesłał do szatni Jarosława Białka. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. W drugiej połowie również popularny \"Sęko” powędrował do szatni z grymasem bólu. Z kolei po bezmyślnym wejściu Jarosława Piątkowskiego na nodze Dawida Bartosa pojawiły się... 23 szwy.
Pierwszy cios wyprowadziła Resovia. Z prawej strony urwał się Konrad Domoń, dynamicznie wjechał w pole karne i uderzył mocno z dziesięciu metrów. Jakub Skrzypiec zdołał sparować piłkę przed siebie, a próbę dobitki rzeszowskich napastników wyjaśnili defensorzy Hetmana. Gospodarze hokejowym wybiciem wyekspediowali piłkę na połowę rywali i wywalczyli stały fragment gry, który przyniósł im powodzenie. Dawid Bartos w swoim stylu wrzucił piłkę w pole karne, a całość sfinalizował głową stoper Wojciech Wolański. W kolejnej akcji, celnie lecz zbyt lekko dla Marcina Pietryki, uderzał Prejuce Nakoulma.
Polowanie na nogi rywali trwało w najlepsze również po zmianie stron. W 52 min, za bezmyślny atak w zupełnie niegroźnej sytuacji, drugie \"żółtko” obejrzał Serge Kiema. Dla Resovii mógł to być przełomowy moment spotkania. Podopieczni trenera Tomasza Tułacza zdołali w końcu narzucić gospodarzom swój styl gry. Jednak jednostajne oskrzydlające ataki z wprawą kasowali Tomasz Tomasik i Wojciech Wolański. Najlepsze okazje do wyrównania nadarzyły się w 59 i 62 minucie. Najpierw Kamil Walaszczyk potężnie huknął z 30 m, ale Skrzypiec zdołał wybronić. Później Piątkowski objechał dwóch obrońców i wyłożył Domoniowi, który z pięciu metrów posłał futbolówkę w nogi nadbiegającego obrońcy. Piłkę meczową miał za to na nodze Marek Piotrowicz, jednak uderzył nieczysto i uderzyl tuż obok słupka. Klasą samą dla siebie był już Krystian Prymula, który biegnąc od 30 metra samotnie, pozwolił Jakubowi Cieciurze na dogonienie się i zablokowanie strzału.
Hetman Zamość - Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)
BRAMKA
1:0 - Wolański (9).
SKŁADY
Hetman: Skrzypiec - Sękowski (70 Jaworski), Wolański, Tomasik, Chałas - Migalewski, Bartos (15 Kiema), Piotrowicz - Cieciura, Nakoulma (86 Polniak), Turczyn.
Resovia: Pietryka - Polak (70 Biliński), Kusiak, Bogacz, Szkolnik - Piątkowski, Białek (7 Rozborski), Domoń, Walaszczyk - Prymula, Danielak (77 Mościński).
Żółte kartki: Skrzypiec, Kiema, Turczyn, Polniak (H) - Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski, Walaszczyk (R).
Czerwona kartka: Kiema (52, za drugą żółtą). Sędziował: Filip Robak (Kielce). Widzów: około 3000.
O „uświetnienie” piłkarskiej wiosny w Zamościu postarali się pseudokibice Resovii, którzy przez blisko dwa kwadranse wzięli w posiadanie koronę stadionu przy ul. Królowej Jadwigi.
Chuligani, którzy schowali swoje twarze kominiarkach w barwach najstarszego rzeszowskiego klubu nie oszczędzili sektora kibiców Hetmana, a nawet trybuny honorowej. Vipy salwowały się ucieczką do tunelu. Przerażeni kibice oglądali dantejskie sceny i wzywali na pomoc służby mundurowe. W końcu sami ratowali się ucieczką na teren parkingu OSiR. Kilku zamościan skorzystało z pomocy medycznej. Stadionowi ochroniarze mogli jedynie statystować.
– Dzwoniłem na numer alarmowy 112. Nikt nie odbierał telefonu. Byłem w całkowitym szoku. Czegoś takiego w Zamościu jeszcze nie było – denerwował się działacz Hetmana Marek Pogódź.
Około 200 szalikowców Resovii podjechało autokarami pod stadion zamojskiego OSiR. Drogę przez zamknięte bramy utorowali sobie przy użyciu łomów. Po wyłamaniu kłódek zupełnie nie zatrzymywani wjechali na teren stadionu. Kibice, którzy dotarli z Rzeszowa prywatnymi samochodami sforsowali ogrodzenie OSiR-u od parku.
Jak do tego doszło? – Doprawdy nie wiem. Zazwyczaj policja sprawdzała czy kibice, którzy przyjeżdżają tutaj na mecz nie przewożą niebezpiecznych narzędzi w autobusie, dokładnie legitymują ich – mówił po spotkaniu zdenerwowany prezes KS Hetman Jerzy Ślusarczyk. Czy fani Resovii awizowali swój przyjazd? – Policja zgłaszała nam, że jedzie do nas 200 osób – odpowiada prezes, który podkreśla, że nie mające nic wspólnego ze sportem sceny, zostały sfilmowane za pomocą stadionowego monitoringu. – Mamy dokładnie nagrany moment gdy podjeżdżają autokary z rzeszowianami, młodzieńcy na oczach policji rozrywają łomami kłódki i w spokoju wjeżdżają na stadion. Nam została jedna cała kłódka, a policja stała biernie i patrzyła. Nikt nie przyjeżdżał na nasze wezwanie przez pół godziny. Wydzwaniał również nasz kierownik ds. bezpieczeństwa. Bezskutecznie – opowiada Ślusarczyk.
Próbowaliśmy poznać stanowisko policji. Skontaktowaliśmy się z rzeczniczką zamojskiej komendy inspektor Joanną Kopeć. Stanowisko policji będzie znane dzisiaj.
Reklama

Komentarze