Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Działania podporządkowane pod awans

Rozmowa z Andrzejem Śliwą, prezesem IV-ligowej Wisły Puławy
Już w meczach kontrolnych widać było, że Wisła Puławy to nie ten sam zespół, który oglądaliśmy w rundzie jesiennej. Z ekipy, która notorycznie gubiła punkty, powstał zespół będący postrachem nawet klubów trzecioligowych. Odzwierciedleniem dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego była efektowna, wyjazdowa wygrana w Tomaszowie Lubelskim. - Nie popadamy w huraoptymizm, bo znamy swoje miejsce w szeregu - komentuje udaną inaugurację rundy wiosennej Andrzej Śliwa, prezes \"wiślaków”. - Dobre wyniki sparingów sprawiły, że jechaliśmy do Tomaszowa w optymistycznych nastrojach. Wprawdzie mecze kontrolne i rywalizacja o ligowe punkty to dwie różne sprawy, jednak nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że nie nawiążemy równorzędnej walki z gospodarzami. Ja typowałem wygraną 2:1. Wynik trafił natomiast wiceprezes Dariusz Kapciak, który nawet trafnie przewidział autora pierwszej bramki. - Szkoleniowiec odpowiada za wynik i styl gry zespołu i nie mnie jest komentować jego spostrzeżenia. Jako zarząd staramy się nie ingerować w jego pracę. Nie da się jednak ukryć, że trener Krawczyk ma innych zawodników niż w rundzie jesiennej. Byłem w Tomaszowie i najbardziej ucieszył mnie efekt końcowy. Piłkarze walczyli i to się liczy najbardziej. - A może nie jest ona jeszcze optymalna? (śmiech). - Staramy się nie dopisywać sobie punktów przed meczem, bo do każdego rywala podchodzimy z szacunkiem. Oczywiście całym sercem chcielibyśmy wygrać, ale to jest tylko sport. Nie ukrywam, że wszelkie działania klubu są podporządkowane właśnie pod wywalczenie promocji. Szkoda tylko, że nie da się wrócić czasu, bo gdyby przełożyć pracę jaką wykonaliśmy zimą na lato, to o awans bylibyśmy spokojni. - W zarządzie pojawili się ludzie, którzy mają sposób na życie. Chcą coś zrobić, osiągnąć. Klub nie jest zamkniętą kastą, tylko miejscem gdzie może przyjść każdy kibic. Zależy mi na tym aby na trybunach zasiadały całe rodziny. Aby na mecze przychodziło po tysiąc a nie pięćset osób.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama