Jedziemy po trzy punkty
Rozmowa z Markiem Piotrowiczem, eks radzynianinem, obecnie pomocnikiem Hetmana Zamość
- 19.03.2008 15:49
- Może odrobinę, ale staram się o tym nie myśleć, a przed wyjazdem do Radzynia koncentruję się tak, jak przed każdym meczem. Jadę dać z siebie wszystko i w zamian przywieźć do Zamościa trzy punkty. Oczywiście sentyment do tego klubu pozostał. Spędziłem w Orlętach trzy i pół roku. To też działa na mnie w jakiś sposób mobilizująco. Postaram się jak najlepiej zaprezentować.
- Trener nie pytał mnie jeszcze o Orlęta. Nie wiem, czy w ogóle będzie chciał takich informacji, ale jeśli to chętnie udzielę wszystkich podpowiedzi. Moim klubem jest teraz Hetman.
- Pierwszy mecz był dla nas bardzo ważny. Trzecia liga jest \"waleczna”, żeby zdobyć punkty nie można odstawiać nogi. Rywale również grali ostro, w efekcie wypadło nam dwóch ludzi. Kiema odpocznie za kartki. Całe szczęście, że diagnoza kontuzjowanego kolana Łukasza Sękowskiego jest o wiele łagodniejsza od pierwotnej. Skończyło się na nadciągnięciu, ale i tak \"Sęko” odpocznie od piłki przez trzy-cztery tygodnie. Dwie kolejki rozegramy bez Dawida Bartosa. To istotne osłabienie. Reszta chłopaków czuje się dobrze i są gotowi do walki. Jedziemy do Radzynia po kolejne trzy punkty.
- Myślę, że można oceniać go na plus. Czułem na sobie niemałą presję zamojskich kibiców. Było ciężko.
- Mam nadzieję, że zareagują na mnie w pozytywny sposób. Ciężko mi sobie wyobrazić, że mógłbym zostać powitany choćby gwizdami. Przecież coś zrobiłem dla tego klubu. Spędziłem tu sporo czasu. Kibice też muszą zdawać sobie sprawę, że życie piłkarza tak się właśnie toczy. Dziś grasz tutaj, jutro, pojutrze już gdzie indziej. Chyba że nie chcesz się rozwijać.
- Jajeczko? Może nie tym razem (śmiech). Podejrzewam, że nie będziemy mieli na to czasu. Po spotkaniu rozjedziemy się świętować do domów. Jeśli miałbym się z kimś spotkać to z Rafałem Borysiukiem. Mieszkamy w tym samym mieście, przyjaźnimy się. Nasze rodziny często się spotykają. Może i tym razem umówimy się z Borysiukami.
Reklama

Komentarze