Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zaskakujący ciąg dalszy głośnej sprawy przemytników

Dziewięciu mężczyzn podejrzanych o przynależność do gangu przemycającego papierosy na wielką skalę wyszło na wolność.
Sąd puścił nawet tych, których policjanci złapali na gorącym uczynku. Policjanci z lubelskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego przed trzema tygodniami przyłapali w Toruniu pięć osób. Mężczyźni ładowali na TIR-a papierosy z kontrabandy. Policja przekazała potem mediom efektowną fotografię, na której stoją pod ścianą pilnowani przez antyterrorystów w kominiarkach. W ciągu kilku następnych dni funkcjonariusze zatrzymali kolejnych 20 osób. W Rzeczycy pod Międzyrzecem Podlaskim policjanci znaleźli majątek zgromadzony przez szefów gangu. 11 mln zł ukryli w bańkach po mleku i zakopali. W tej miejscowości mieszkało dwóch zatrzymanych mężczyzn. Śledztwo dotyczące gangu prowadzili wraz z policjantami prokuratorzy z lubelskiego oddziału do zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Wystąpili do Sądu Rejonowego w Lublinie o aresztowanie podejrzanych. I taka decyzja zapadła. Ale aresztowani bądź ich adwokaci napisali odwołania. Niektórzy z powodzeniem. Sąd Okręgowy uchylił areszty 9 osobom. - Ta decyzja jest ostateczna. Nie możemy się odwoływać - mówi Andrzej Markowski, naczelnik lubelskiego oddziału Prokuratury Krajowej. Zwolnieni, to głównie kierowcy, którzy zajmowali się przerzucaniem papierosów przez granicę. Sędziowie uznali, że przetrzymywanie ich w areszcie jest zbyt daleko idącym środkiem zapobiegawczym. Za kratkami zostało jeszcze 15 osób. Śledczy twierdzą, że w Polsce nie było jeszcze szajki przemycającej papierosy na tak dużą skalę. Przemyt szedł dwoma szlakami. Pierwszy prowadził z krajów dawnej Wspólnoty Niepodległych Państw przez Polskę do krajów Europy Zachodniej, w tym Wielkiej Brytanii. Drugim szlakiem papierosy płynęły do polskich portów z Chin. I znów punktem docelowym była Europa Zachodnia. Za szefa grupy policjanci uważają 49-letniego Franciszka T., ps. \"Wujek”, właściciela firmy transportowej z Lublina. Mężczyzna wpadł na samym końcu. Niemiecka policja zatrzymała go w Aachen. Informację, gdzie jest podejrzany, przekazali jej policjanci z Centralnego Biura Śledczego. Nie został jeszcze deportowany do Polski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama