Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mam więcej szczęścia

Joanna Jabłczyńska niedawno walczyła o Diamentowy Mikrofon w show \"Jak Oni śpiewają”. Nie wygrała, ale się tym nie przejmuje
- To wielki sukces! Przegrać z Krzysiem Respondkiem to... przyjemność. Byłam w tym programie od początku do końca, kilka razy nominowano mnie do odejścia, a jednak zostawałam. Zaśpiewałam w finale. Czy to porażka? - Cóż, takie są reguły tego programu, że zwycięzca może być tylko jeden. Dla mnie zwycięstwem było dojście do finału, o czym nawet nie śmiałam marzyć, gdy przyjęłam propozycję udziału w show. - Teraz marzę, żeby odpocząć. Nie chcę mówić o swoich marzeniach, bo nie chcę zapeszyć... szczęścia. - Tak dużo już dostałam od życia, że rzeczywiście mogę powiedzieć, że wszystkie moje marzenia się spełniają. Mam więcej szczęścia niż rozumu! Jest przecież w Polsce wiele dziewczyn, bardziej utalentowanych, ładniejszych, zdolniejszych ode mnie, które nie zostały \"odkryte”. Miałam wiele szczęścia. To że znalazłam się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, było przypadkiem i moim wielkim szczęściem. • Masz dopiero 22 lata, ale możesz się pochwalić ogromnym dorobkiem aktorskim. Wielu osobom na twoim miejscu \"woda sodowa” już dawno uderzyłaby do głowy. - Staram się zawsze być sobą: normalną dziewczyną, której, mam nadzieję, nigdy nie zmienią ani pieniądze, ani popularność. - Sporo, jak na swój wiek. Tyle że wszystkie pieniądze odkładam na konto, żeby w przyszłości móc je dobrze zainwestować. • Nie kusi cię czasem, żeby wydać trochę kasy na ciuchy, kosmetyki i rozrywkę? - Nie. Dorosłość nie polega chyba na bezmyślnym trwonieniu pieniędzy. Sama widzę, że gdy czasami wezmę ze sobą do miasta jakąś sumę, to zawsze ją wydam. Na coś, na co w gruncie rzeczy w ogóle nie miałam ochoty! Pieniądze łatwo się \"rozchodzą”, więc staram się być rozsądna. Nie znaczy to, że odmawiam sobie wszystkiego. • Twój chłopak pewnie wolałby, żebyś była \"zwykłą” dziewczyną, a nie aktorką? - Oj, wolałby! Trochę go już nuży zamieszanie wokół mojej osoby. Może też jest o mnie zazdrosny? Dla mnie to miłe, gdy na ulicy ludzie proszą o wspólne zdjęcie albo autograf, bo to znaczy, że mnie zauważyli w serialu i polubili jako aktorkę. On wolałby mieć mnie tylko dla siebie i ja to rozumiem. Jest bardzo skromny, nie imponuje mu błysk fleszy, ale mam nadzieję, że dostrzega i to, że ja w gruncie rzeczy jestem zwyczajną dziewczyną. Tyle że lubię grać w filmach. •Doświadczeni aktorzy mówią, że aktorstwo to ciężki kawałek chleba. Co ty na to? - Ciężki, ale jaki przyjemny! Każdy zawód, aktorstwo także, ma swoje plusy i minusy. - Czekanie. Nie lubię czekać, a na planie filmowym ciągle się na coś czeka. Żeby zagrać jedną scenę, muszę czasem czekać dwie godziny. - Najprzyjemniejsze w aktorstwie jest to, że od razu widzi się efekty swojej pracy. Jeśli mnie samej podoba się, jak zagrałam, jeśli podoba mi się rola, którą stworzyłam, odczuwam ogromną satysfakcję. Ta satysfakcja jest największym plusem. - W ogóle nie mam czasu dla przyjaciół i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Żeby pielęgnować przyjaźń, trzeba przyjaciołom poświęcać każdą wolną chwilę. Ja wolnych chwil praktycznie nie mam w ogóle. - Miłość to cudowne uczucie. I wielka przyjemność. - Uwielbiam. Od kiedy zaczęłam grać w serialu \"Na Wspólnej”, chcę na co dzień wyglądać trochę inaczej niż moja bohaterka Marta. Poza tym, która kobieta nie lubi się zmieniać? • Muszę przyznać, że w każdym odcinku \"Jak Oni śpiewają” wyglądałaś inaczej, ale zawsze zjawiskowo! - Dziękuję. To zasługa wszystkich, którzy pracowali nad wyglądem uczestników programu: stylistów, makijażystek i fryzjerów. Dzięki ich wysiłkowi mogłam co tydzień poczuć się naprawdę fajnie w swojej skórze. Rozmawiała Anna Szewczyk

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama