Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Znam swoje miejsce w szyku

Rozmowa z Janem Kondrakiem, lubelskim bardem, który właśnie opublikował nowy, dziewiąty album w swojej karierze
- W tym czasie wystarczało mi, że mogłem się wypowiadać na płytach Federacji. • Co się zmieniło w tym roku? - Poczułem potrzebę indywidualnego kontaktu z odbiorcą. Zebrało mi się sporo piosenek, które z racji bardzo osobistej perspektywy niespecjalnie nadają się do wykonywania z zespołem złożonym z wielu osobowości. • Album zatytułowałeś bardzo tajemniczo: \"Kto, co”. - Z kilku powodów. • Poproszę o pierwszy. - W kilku tekstach poruszam sprawy zasadnicze. Pytam o nie. Na przykład: Kto jest tam gdzieś ponad nami i co sprawia, że zachowujemy się tak, a nie inaczej, czyli jakie są narzędzia tego kogoś, kto nami steruje. • Drugi powód? - Pytania tytułowe nawiązują do odmiany przez przypadki. Przypadkiem wywołanym przez pytania jest mianownik - jedyny tzw. niezależny. A ta płyta ma charakter maksymalnej niezależności. Od mód, trendów, czasów, podobieństw, utartych schematów. Moją intencją było jak największe oddalenie się od bieżących presji. W muzyce i słowie. Kolejny powód jest związany z poprzednim. W wypowiedziach dominuje pierwsza osoba liczby pojedynczej. Podmiot, który się wypowiada, cały czas mówi od siebie. I zwraca się też do konkretnej osoby. - Adresatami wypowiedzi są niepokojąco piękna nieznajoma, kochanka w fazie ostrej namiętności, przygodna kochanka, syn zakochany nieszczęśliwie, córka opuszczająca dom z racji dorosłości, przyjaciel z konspiracji spotkany po latach, ojciec wybierający się w przestrzenie międzygwiezdne. • W wielu piosenkach pojawia się miłość, ale zwykle jest niejednoznaczna i trudna. Jak w \"Zapalasz ogień”, gdzie są tak wielkie przeszkody między kochankami, że miłość nie może się spełnić. - Nie mogę sobie pozwolić na zachęcanie ludzi do trzymania się za ręce. Staram się unikać banałów. • Album zamyka piosenka nietypowa, w której zwracasz się do pychy, czyli do pojęcia. - Na przykładzie tego pojęcia chciałem pewne rzeczy udowodnić. Chciałem pokazać, jak bardzo świat jest skomplikowany, trudno wytłumaczalny. Pycha, jeden z grzechów głównych, jest tak naprawdę tylko w połowie grzechem. Może być też zbawieniem, natchnieniem, motorem postępu. Pycha z jednej strony napędza do działania, poprzez chęć wyniesienia się ponad innych. Z drugiej strony cudza pycha niweluje moją akcję. • Longplay jest bardzo różnorodny muzycznie. Żaden utwór nie przypomina innego. Nieco przejaskrawiając, można powiedzieć, że jego spójność opiera się na twoim głosie i na stałym zespole akompaniującym. - Zawsze bardziej cieszyła mnie różnorodność niż powtarzalność pomysłów kompozytorskich. Lubię, jak na moich albumach co rusz dzieje się coś nowego. Raz użyty pomysł nie ma prawa powtórzyć się gdzie indziej. I teraz pozostałem wierny swoim nawykom. - Bo tam w Radiu Gdańsk wymyślono bardzo fajny, korzystny dla artystów sposób na ożywienie artystyczne programu. Zapraszają co tydzień kogoś do wykonania koncertu, który jest transmitowany i nagrywany. Jego profesjonalny zapis, obrobiony na potrzeby wydania płyty, jest zapłatą za granie. I ja skorzystałem z takiej okazji. - Tak i bardzo dobrze. Ja wolę nagrywać na żywo. W studiu nie potrafię wykrzesać z siebie takich emocji, jakie towarzyszą koncertowi. Zresztą nikt nie jest w stanie. Chyba że się wspomaga chemicznie. - Trudno. To jest coś za coś. Nie masz dokładności i wielu planów. Ale masz temperaturę, której w innych warunkach nie da się osiągnąć. Tak nagrywana muzyka jest bardziej ludzka, naturalna. W warunkach koncertowych najbardziej ujawnia się osobowość artysty. • Jednak to samo Radio Gdańsk nie puszcza takich koncertowych nagrań w porze największej słuchalności. W takim czasie pojawiały się kiedyś na antenach radiowych twoje piosenki zrealizowane z Zakonem Muzyczno-Literackim, które były dopieszczone w studiu. Nie zależy ci już na popularności? - Znam swoje miejsce w szyku. Po wielu latach doświadczeń mogę stwierdzić, że szeroka i długofalowa popularność nie jest mi dana. Już się z tym pogodziłem i wyciągnąłem z tego wnioski. - W Lublinie zrobię coś takiego jesienią. Na przełomie października i listopada. W Kawiarni Artystycznej \"Hades” albo w Akademickim Centrum Kultury \"Chatka Żaka”. Natomiast na początku września wystąpię z tym materiałem jako reprezentant Polski na pierwszej edycji międzynarodowego mityngu bardów w Operze Leśnej w Sopocie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama