Policjatka i strażniczka schwytały pijanego kierowcę
Jechał weżykiem, uderzył w znak drogowy, a potem zjechał na przeciwny pas ruchu. Pijany Jarosław L. szalał w środę wieczorem po centrum Lublina.
- 18.09.2008 09:39
Został schwytany przy policjantkę i strażniczkę miejską, które po służbie wracały do domu.
Sierżant Klaudia Michalczuk i inspektor Agnieszka Hołda do popołudnia zabezpieczały trasę wyścigu kolarskiego. Około godziny 17-tej wracały do domu. Jechały ulicą Wieniawską.
Zauważyły poloneza, który skręcając w ulicę Jasną uderzył w znak. Kierowca nie zatrzymał się. Szerokim łukiem skręcił w ul. Ewangelicką, wjechał na sąsiedni pas, po czym ruszył slalomem ulicą Chopina.
- Kierowca samochodu, który jechał z przeciwka musiał odbić, żeby uniknąć zderzenia z polonezem – opowiada Agnieszka Hołda. – Był spory ruch, taka jazda mogła skończyć się wypadkiem.
Funkcjonariuszki planowały zatrzymać poloneza gdy stanie na światłach. Ale auto zatrzymało się dopiero na chodniku przy ul. Konopnickiej. Z poloneza wysiadło dwóch mężczyzn.
Pasażer zrobił kilka kroków, a kierowca próbował zamknąć drzwi. Wtedy funkcjonariuszki wyciągnęły legitymacje. Mężczyźni próbowali odejść od samochodu. Kobiety zagroziły użyciem siły. Strażniczka zabrała kierowcy kluczyki. Okazało się, że mężczyzna nie miał przy sobie prawa jazdy.
Obaj byli pijani: czuć było od nich alkohol, bełkotali.. Alkokomat pokazał, że Jarosław L. miał prawie 2,2 promila alkoholu, u pasażera 2,5 promila.
Dziś kierowca trzeźwieje w izbie zatrzymań. Usłyszy zarzut kierowania samochodem po pijanemu za co grozi do dwóch lat więzienia.
Reklama
Komentarze