Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zapłaciliśmy za skandal na Tour de Pologne

366 tys. zł z kieszeni lublinian dołożył Ratusz do IV etapu Tour de Pologne. Ale kolarze zakpili z kibiców - przerwali wyścig, bo uznali że asfalt jest za śliski.
Mimo to Ratusz nie żąda od organizatorów zwrotu pieniędzy. Nie chce nawet pokazać umowy z dyrekcją TdP. Zbigniew Dubiel, radca prawny Urzędu Miasta: Umowę ze spółką Lang Team zawarł Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, a miasto zabezpieczyło mu pieniądze. Wszelkie decyzje co do realizacji zobowiązań podejmuje MOSiR. Ponieważ chodzi o pieniądze publiczne, to jesteśmy w stałym kontakcie z MOSiR, ale za wcześnie jest mówić o roszczeniach. - Najpierw chcemy doprowadzić do spotkania MOSiR, władz miasta i Lang Team, wysłuchać wyjaśnień i określić nasze zobowiązania. Obie strony umowy zobowiązały się do tego, że wszelkie spory będą rozwiązywane polubownie. - Wstrzymam się od komentarza w tym zakresie. ••• Oczekujemy, żeby Lang Team honorowo podszedł do sprawy. - Chcemy dojść do porozumienia, jak oni widzą zadośćuczynienie, które należy się 40 tys. mieszkańców, którzy przyszli oglądać wyścig. Czesław Lang na konferencji prasowej mówił już, że będzie starać się, aby w przyszłym roku Tour de Pologne zawitał do Lublina. - Chcielibyśmy, żeby to była mniejsza kwota. ••• Zbigniew Dubiel: Umowa mówi, że 366 tys. zł to kwota za całokształt działań promocyjnych na rzecz Lublina. Ale poszczególnie działania nie były w niej wymienione. - Oczywiście, mam jej kopię, ale to MOSiR ją zawierał i tam proszę się kierować. ••• • Przecież jesteście podmiotem publicznym i wasze umowy są jawne. - Ale umowa jest zawarta z podmiotem prywatnym. Proszę się w tej sprawie zwracać się do Kancelarii Prezydenta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama