Reklama
Zapłaciliśmy za skandal na Tour de Pologne
366 tys. zł z kieszeni lublinian dołożył Ratusz do IV etapu Tour de Pologne. Ale kolarze zakpili z kibiców - przerwali wyścig, bo uznali że asfalt jest za śliski.
- 18.09.2008 18:14
Mimo to Ratusz nie żąda od organizatorów zwrotu pieniędzy. Nie chce nawet pokazać umowy z dyrekcją TdP.
Zbigniew Dubiel, radca prawny Urzędu Miasta: Umowę ze spółką Lang Team zawarł Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, a miasto zabezpieczyło mu pieniądze. Wszelkie decyzje co do realizacji zobowiązań podejmuje MOSiR. Ponieważ chodzi o pieniądze publiczne, to jesteśmy w stałym kontakcie z MOSiR, ale za wcześnie jest mówić o roszczeniach.
- Najpierw chcemy doprowadzić do spotkania MOSiR, władz miasta i Lang Team, wysłuchać wyjaśnień i określić nasze zobowiązania. Obie strony umowy zobowiązały się do tego, że wszelkie spory będą rozwiązywane polubownie.
- Wstrzymam się od komentarza w tym zakresie.
•••
Oczekujemy, żeby Lang Team honorowo podszedł do sprawy.
- Chcemy dojść do porozumienia, jak oni widzą zadośćuczynienie, które należy się 40 tys. mieszkańców, którzy przyszli oglądać wyścig. Czesław Lang na konferencji prasowej mówił już, że będzie starać się, aby w przyszłym roku Tour de Pologne zawitał do Lublina.
- Chcielibyśmy, żeby to była mniejsza kwota.
•••
Zbigniew Dubiel: Umowa mówi, że 366 tys. zł to kwota za całokształt działań promocyjnych na rzecz Lublina. Ale poszczególnie działania nie były w niej wymienione.
- Oczywiście, mam jej kopię, ale to MOSiR ją zawierał i tam proszę się kierować.
•••
• Przecież jesteście podmiotem publicznym i wasze umowy są jawne.
- Ale umowa jest zawarta z podmiotem prywatnym. Proszę się w tej sprawie zwracać się do Kancelarii Prezydenta.
Reklama
Komentarze