Na początku lipca kogut mieszkańca Lubartowa przefrunął przez ogrodzenie na sąsiednią działkę. - Właściciel chcąc odzyskać "uciekiniera” poszedł do sąsiada poprosić go o oddanie zwierzęcia. Ten jednak zaproponował, by kogut pozostał jeszcze u niego trochę dłużej, gdyż jest potrzebny do pokrycia kur. Dodał przy tym, że kiedy kogut wywiąże się ze swojej roli, wróci z powrotem do swojego gospodarza - relacjonuje mł. asp. Grzegorz Paśnik, rzecznik lubartowskiej policji.
Właściciel koguta zgodził się na taką współpracę, ale czas mijał, a kogut nie wracał do domu. - Kiedy miesiąc później gospodarz upomniał się o swoją własność, dowiedział się, że zwierzę zdechło. Wobec powyższego, mężczyzna poprosił sąsiada o zapłacenie mu kilkudziesięciu złotych w ramach rekompensaty za utracone zwierzę. Bardzo się zdziwił, kiedy usłyszał odmowę - dodaje Paśnik.
Mężczyźni nie doszli do porozumienia, dlatego teraz sprawę będą musieli rozstrzygnąć policjanci. Nie wiadomo, czy skupią się wyłącznie na kwestii odszkodowania za śmierć ptaka, czy też będą dokładnie ustalali jak do niej doszło.
Pożyczył sąsiadowi koguta, aby pokrył jego kury. Ptak zdechł
Takie niecodzienne zgłoszenie otrzymali policjanci z Lubartowa. Właściciel ptaka poskarżył się mundurowym na swojego sąsiada.
- 06.08.2014 09:27

Reklama
















Komentarze