Mucha: Nie mamy nic do stracenia
ROZMOWA Z Janem Muchą, bramkarzem reprezentacji Słowacji i Legii Warszawa
- 14.10.2008 16:43
- Bardzo chciałem się pokazać, ale naciągnąłem mięśnie łydki. Trudno, takie jest życie piłkarza. Nie chciałem grać na zastrzykach, bo zdrowie jest najważniejsze. Jeżeli wystąpiłbym, to groziłaby mi później kilkumiesięczna przerwa. Teraz jestem już w Polsce i znajduję się pod opieką klubowych lekarzy.
- Marek Hamsik. Zbigniew Boniek powiedział o nim, że jest to drugi Kaka. Groźni też będą Marek Mintal i Martin Jakubko. Mamy młody zespół, który jest głodny sukcesu. Kwestią czasu jest tylko to, kiedy zaczniemy wygrywać.
- Wiess jest młody, ale wie, o co chodzi w futbolu. Sam grał w piłkę, więc świetnie czuje sytuacje boiskowe. Jego pozytywną cechą jest to, że umie zmotywować chłopaków.
- W tym meczu zabrakło nam szczęścia. Mieliśmy swoje szanse, ale się nie udało. Nasza grupa jest bardzo wyrównana. Nie jesteśmy faworytami do awansu, ale postaramy się sprawić psikusa.
- Bardzo szanuję Polskę, ale wy zagraliście w tym roku dobrze tylko z Czechami. Można zaliczyć wspaniałe dwa mecze, ale aby się was obawiać musielibyście regularnie wygrywać z zespołami ze ścisłej europejskiej czołówki. Polska to nie jest Hiszpania, ani Anglia, więc nie musimy się obawiać drużyny Leo Beenhakkera. Nie mamy nic do stracenia, dlatego postaramy się was pokonać.
- Bardzo chcę, aby wygrała Słowacja. To zwycięstwo postawi nas w doskonałej sytuacji przed dalszą częścią eliminacji. Sądzę, że będzie 1:0 dla Słowaków. Kto strzeli bramkę nie wiem, ale jeżeli mielibyśmy wygrać, to gola może zdobyć nawet bramkarz.
Reklama













Komentarze