Siemion Rozenfeld
Ostatni z uczestników ucieczki z niemieckiego obozu śmierci w Sobiborze zmarł w Izraelu w wieku 96 lat.
Pochodził z małej miejscowości pod Winnicą. Schwytany przez hitlerowców trafił do getta w Mińsku, gdzie poznał Aleksandra Peczerskiego – opowiada Marek Bem, autor książki „Powstanie w Sobiborze”. – Ich losy splotły się na długo. Przeżyli gehennę getta, a potem transport do obozu śmierci, w którym śmierć poniosło 170–250 tys. Żydów z Polski Niemiec, Austrii, Słowacji, Protektoratu Czech i Moraw, Francji i Białorusi i aż 34 tys. z Holandii.
Siemion Rozenfeld był jednym więźniów obozu w Sobiborze, którzy przygotowali plan ucieczki. Wielu uciekinierów zginęło na minach, którymi otoczony był obóz, ale blisko 300 zbiegło. Rozenfeld był w grupie, której udało się przejść przez Bug. Ukrywał się, wstąpił do partyzantki. Po wkroczeniu Armii Czerwonej zgłosił się do wojska. Jako jeden z nielicznych przeszedł cały szlak bojowy aż do Berlina. W maju 1945 roku wziął symboliczny odwet na swych oprawcach, wydrapując gwoździem na Bramie Brandenburskiej napis „Sobibór–Berlin”.
Po wojnie wrócił do ZSRR, potem wyemigrował do Izraela.
Autor: Ze zbiorów M. Bema
