Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kubuś czeka na nowych rodziców

Kubuś ma uszkodzoną wątrobę, może też być opóźniony w rozwoju. Jeśli w ciągu pół roku nie znajdzie się dla niego rodzina, malca czeka ciężki los w domu opieki społecznej.
Kubuś urodził się w sierpniu w szpitalu przy ul. Lubartowskiej w Lublinie. To była pierwsza ciąża 19-letniej dziewczyny, która dwa dni po porodzie zrzekła się praw do syna. Twierdziła, że sytuacja życiowa nie pozwala jej na opiekę nad dzieckiem. Dwa miesiące później lubelski sąd pozbawił ją praw rodzicielskich. Jednocześnie okazało się, że dziecko cierpi na bardzo poważną chorobę: cytomegalię. Spowodowała ona, że Kubuś ma uszkodzoną wątrobę, powiększoną śledzionę, niedokrwistość, niedosłuch oraz cierpi na zaburzenie ośrodkowej koordynacji nerwowej. A to oznacza, że najprawdopodobniej jest opóźniony w rozwoju. Do 8 listopada malec przebywał w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie, gdzie zdiagnozowano jego schorzenie. Stamtąd trafił do szpitala w Poniatowej, a wczoraj - zgodnie z decyzją sądu - przyjechał do Domu Dziecka w Kijanach. - Kubuś ma tyle chorób, że mógłby nimi obdzielić kilka osób. Cały czas podajemy mu leki, skacze mu gorączka. Takie dziecko nie powinno znaleźć się w placówce, ale w kochającej rodzinie - uważa Agnieszka Korzeniewska, dyrektor Domu Dziecka w Kijanach. - On potrzebuje ciszy, spokoju, przytulania. Dlatego szukamy dla niego rodziny adopcyjnej lub zastępczej. Jeśli do sierpnia się nie uda, to maluch trafi do domu opieki społecznej, co byłoby dla niego najgorszym rozwiązaniem. Na razie Kubuś ma oddzielny pokój, ciągle jest przy nim jedna z opiekunek. - Jest śliczny, cały czas się śmieje. Jest bardzo kontaktowy, reaguje na kolory, na głosy, gaworzy. Ma apetyt. Potrzebuje miłości - przekonuje pani Lidia, opiekunka dziecięca, pracownica Domu Dziecka. Do pomieszczenia Kubusia nie wolno wchodzić innym dzieciom. - Tak będzie do czasu konsultacji w DSK. Lekarz z Poniatowej powiedział wprawdzie, że chłopczyk nie zaraża nikogo, ale nie chcemy ryzykować - zapewnia dyr. Korzeniewska. - Każdy maluch potrzebuje miłości, opieki, a Kubuś potrzebuje jej dwa razy tyle. Może znajdą się ludzie, którzy go pokochają...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama