Trzej mieszkańcy Woli Sernickiej pod Lubartowem prawdopodobnie dla kawału zabrali koledze samochód. Rozpędzonym fordem mondeo rozbili się na drzewie. Zginęło dwóch młodych mężczyzn, trzeci jest ciężko ranny.
Dariusz Jędryszka
01.03.2009 20:45
- Szok - mówili wstrząśnięci policjanci.
W niedzielę w Woli Sernickiej koledzy ofiar wypadku nie chcieli rozmawiać o tragedii.
- Trzy godziny wcześniej pije się z kolegami piwo, a potem już ich nie ma - mówił jeden z nich.
O tym, jak doszło do wypadku nie chciał też mówić mężczyzna, który miał zabrać fordem ofiary wypadku.
- Było tak, jak podaje policja - potwierdził jedynie.
Policjanci ustalają, który ze zmarłych mężczyzn siedział za kierownicą. Pobrano od nich krew do badania trzeźwości.
Zabezpieczający miejsce wypadku funkcjonariusze zatrzymali pijanego kierowcę z innego samochodu. 48-letni mieszkaniec gminy Firlej, przyjechał peugeotem zobaczyć, jak doszło do tragedii. Miał prawie 2 promili alkoholu.
Komentarze