Nikitovic: To my mamy dyktować warunki
ROZMOWA Z Veljko Nikitoviciem (Górnik Łęczna)
- 10.03.2009 18:12
- W Turcji mieliśmy odpowiednie warunki do trenowania, fajne trawiaste boiska oraz pogodę. I podczas zgrupowania rozegraliśmy naprawdę dobre mecze. Ale każdy obóz kiedyś musi się skończyć. Wróciliśmy do rzeczywistości, zimy, śniegu i na sztuczną nawierzchnię. Nasze nogi musiały to odczuć i stąd kilka urazów.
- To o niczym nie świadczy. Tak zdecydował trener, a poza tym w sobotę grały również rezerwy. Do Lubina na pewno pojedziemy pełną osiemnastką. Wszyscy nieobecni w Kielcach mają zabiegi i żaden z chłopaków nie bierze pod uwagę swojej nieobecności podczas inauguracji.
- To tylko lekkie przeziębienie.
- Szkoda, że Piotr złapał kontuzję stawu skokowego w Turcji. Razem graliśmy jeszcze jesienią, więc rozumiemy się najlepiej. Jednak Peres Benevente też jest wartościowym zawodnikiem. Choć w Kielcach nie stanowiliśmy monolitu na środku obrony. Zdarzały nam się błędy. Zresztą w przerwie trener nam to wytknął i w drugiej połowie było już znacznie lepiej.
- Nie i na jednej z odpraw w Turcji Wojciech Stawowy powiedział, że zechce mnie spróbować na tej pozycji. Jednak na razie jestem potrzebny przede wszystkim w obronie.
- To powszechna opinia. Zagłębie zawsze słynęło z szybkich i ruchliwych bocznych pomocników. Jednak na pierwszy mecz powinniśmy pojechać z nastawieniem, że to my mamy dyktować warunki gry, a Zagłębie musi się dostosować. Myślę, że dla Zagłębia pewną przestrogą będzie już mecz z rundy jesiennej.
- W nowoczesnym futbolu wszyscy atakują i wszyscy bronią. Sądzę, że uda nam się stworzyć kilka dogodnych okazji, a przy tym zagrać na zero z tyłu.
- Źle weszliśmy w mecz, zbyt bojaźliwie, trochę zabrakło wiary w siebie. Czasem trzeba zmienić rytm gry, cofnąć się bliżej własnej bramki, poczekać na rywala. Nie zawsze należy iść na wymianę ciosów, bo to może się kiepsko skończyć. Nie wykazaliśmy się boiskowym cwaniactwem. Nie chcę się też tłumaczyć, ale ostatnio mieliśmy tylko jeden trening na normalnej nawierzchni. Dlatego w Kielcach nie zdołaliśmy się szybko przystosować.
- Pół metra śniegu. W takim regionie Polski jesteśmy i nie da się tego zmienić. Jednak trener Stawowy powiedział, że nie wyobraża sobie, abyśmy ostatni tydzień mogli przepracować na sztucznej nawierzchni.
Reklama













Komentarze