Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ma orzeszek do zgryzienia

Wyniki kontrolnych spotkań Hetmana nie napawają optymizmem. Budowany naprędce zespół daleki jest od stanowienia monolitu. W dodatku zamojscy piłkarze poznali swojego opiekuna zaledwie na tydzień przed wznowieniem rozgrywek. To wszystko już na starcie stawia trenera Andrzeja Orzeszka w niezwykle trudnej sytuacji. Takiej kadrowej rewolucji, jak przetoczyła się jesienią i zimą przez Hetmana, nie przeżył chyba żaden z drugoligowców. Na wiosennych boiskach zamelduje się zupełnie zmieniona jedenastka piłkarzy. Na papierze wszystko się zgadza, jednak czy ilość, przełoży się na jakość? - Kadra rzeczywiście nie jest za szeroka. Nie powalamy kapitałem, trzeba liczyć się z kontuzjami i kartkami, ale my nie będziemy walczyć o awans, choć gra idzie o równie wysoką stawkę. Trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć. Gramy o być albo nie być klubu. Do niedawna walczyliśmy, żeby w ogóle przystąpić do rozgrywek. Kibice muszą to zrozumieć - mówi dyrektor sportowy Zbigniew Pająk. Sytuacja finansowa klubu nadal pozostawia bardzo wiele do życzenia. Nic dziwnego, że działacze kierują się z błagalnym wzrokiem w kierunku ratusza i czekając na pomoc, tną koszty utrzymania zespołu. Redukcja wydatków sięgnęła nie tylko piłkarzy, ale również masażysty. Wraz z końcem marca wygaśnie umowa z Hetmanem specjalisty odnowy biologicznej Aleksandra Kwacza. W klubie liczą, że Kwacz przystanie na mniejsze apanaże. - Na pewno nie będzie tak, że pozostaniemy bez masera - mówią w Hetmanie. Pieniądze były również głównym wyznacznikiem przy kompletowania składu drugoligowca. I nic dziwnego, że tworzą go głównie piłkarze z łapanki. - Brak zgrania jest naszą piętą achillesową - przyznają w Zamościu. Sytuacji nie uratuje również możliwe przesunięcie startu ligi. - Pewnie, że chciałby zagrać jeszcze 3-4 sparingi, ale nie mam takiego komfortu. Poprawki przydałyby się i tu i tam, ale w tydzień niewiele można zmienić - mówi trener Andrzej Orzeszek i przyznaje, że będzie musiał zastosować frontowe rozwiązanie, czyli rozpoznanie walką. Największą bolączką zamościan jest formacja obronną. Tu z jesiennego Hetmana pozostał jedynie Łukasz Sękowski. Co więc można zapisać na plus zamościan? Chęci, bo tych zawodnikom nie brakuje. - Chcą walczyć, chcą grać, a my będziemy starać się, żeby z nich coś wykrzesać. Mówi się, ze piękne rodzi się w bólu. Oby było tak w naszym przypadku - mówi Zbigniew Pająk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama