Wydawało się, że to będzie formalność. Jeszcze w marcu trener Stolarski przekonywał, że sprawa pozostania bramkarza w Lublinie idzie zgodnie z planem.
– Nie wyobrażam sobie, żeby Ivana nie było w bramce. On to wie, wiedzą w klubie, a kontrakt jest w trakcie negocjacji – mówił trener Motoru.
Dodawał również, które pozycje są dla niego kluczowe przy budowie zespołu na nowy sezon.
– Zaczynam budowę drużyny od bramkarza i napastnika. To musza być zawodnicy, którzy mogą w pojedynkę wygrać spotkania. Mecze wygrywa się w polu karnym, po prostu, jeżeli chcesz robić różnicę, to musisz mieć bramkarza, którzy wybroni w sytuacjach, w których tego nie oczekujesz oraz napastnika, który strzeli bramkę, której nikt się nie spodziewa – wyjaśniał szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich.
Mamy koniec kwietnia, a komunikatu o nowej umowie Brkicia, jak nie było tak nie ma. Na dodatek Chorwat podczas meczu z GKS Katowice doznał kontuzji – złamał żebro. A ten uraz oznacza najprawdopodobniej, że w tym sezonie już nie pojawi się na boisku.
Kto ogląda mecze PKO BP Ekstraklasy, ten jednak wie, że 30-letni golkiper był jednym z najjaśniejszych punktów Motoru w tym sezonie. Zwłaszcza na wiosnę kilka razy uratował swoją drużynę od straty goli. Trener Stolarski przytaczał nawet statystykę, według której Brkić jest najlepszy w Europie pod względem liczby „uratowanych” bramek.
We wtorek ciekawą plotkę przekazał jednak tygodnik „Piłka Nożna”.
– Na razie Chorwat nie doszedł do porozumienia z klubem z Lublina w sprawie kontynuowania współpracy. Tę sytuację chce wykorzystać Legia, choć zawodnik wzbudza też zainteresowanie innych klubów, nie tylko z Polski – informuje portal pilkanozna.pl.














Komentarze