Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Palacz ma kaca

Chcieć nie znaczy zawsze móc. Przekonał się o tym 51-letni palacz centralnego ogrzewania z Tomaszowa Lubelskiego, który chciał na rowerze dojechać do pracy, ale nie mógł, bo był pijany jak bela.
We wtorek przed godz. 21 dyżurny tomaszowskiej komendy policji otrzymał zgłoszenie, że przy ul. Lwowskiej leży nieprzytomny rowerzysta. Na miejsce udała się policja, wezwano też karetkę, która odwiozła poszkodowanego do szpitala. Z daleka czuć było od niego alkohol, co szybko potwierdziło badanie. Stanisław T. miał w organizmie 2,76 promila. Po udzieleniu pomocy medycznej, mundurowi odwieźli go do domu. Ustalono, że zatrudniony w jednej z tomaszowskich firm palacz śpieszył się nocną zmianę. A że był pod wyraźnym wpływem alkoholu, po drodze spadł z roweru i już nie wstał. - Mężczyzna odpowie przed sądem za kierowanie w stanie nietrzeźwości i złamanie sadowego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz rowerów - informuje Ireneusz Stromidło, rzecznik prasowy tomaszowskiej policji. Grozi za to do 3 lat więzienia. Nie wiadomo, jak pracodawca podejdzie do jego ostatniej nieobecności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama