W sobotę, 27 czerwca, zamknięta i pilnie strzeżona na co dzień płyta lotniska w Depułtyczach Królewskich na kilka godzin otworzyła swoje bramy dla osób postronnych. Wszystko za sprawą Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Chełmie, która postanowiła po raz kolejny połączyć promocję swojego imponującego zaplecza lotniczego z czystą, sportową rywalizacją. Wyjątkowe wydarzenie oficjalnie otworzyła rektor uczelni, prof. ucz. dr Beata Fałda, dając sygnał do startu nie maszynom a ludzkim mięśniom.
Walka z żarem na pasie startowym
Zmagania miały jednak nieoficjalnego i niezwykle trudnego przeciwnika – ekstremalną pogodę. Rozgrzany, odsłonięty asfalt lotniska działał jak potężny radiator, potęgując odczuwalną temperaturę i zamieniając 5-kilometrową trasę w prawdziwy test charakteru.
W takich warunkach kluczowa okazała się taktyka i logistyka organizatorów. Aby zapobiec niebezpiecznemu przegrzaniu organizmów u biegaczy, na otwartej płycie portu rozstawiono kurtyny wodne. To właśnie te wodne oazy, dające upragnione chłodzenie podczas kolejnych kilometrów, pozwoliły zawodnikom utrzymać bezpieczną temperaturę ciała i z determinacją walczyć o każdą sekundę.
Iście odrzutowe tempo
Mimo afrykańskiego upału, najlepsi zawodnicy poruszali się po pasie startowym z prędkością, której nie powstydziłyby się mniejsze awionetki. W klasyfikacji mężczyzn bezkonkurencyjny okazał się Mateusz Śliwiński z Lublina, który przeciął linię mety z fantastycznym czasem 17 minut i 32 sekund. Tuż za jego plecami rozegrała się zacięta walka lokalnych biegaczy – drugie miejsce wywalczył Radosław Echta z Chełma, a podium zamknął jego współplemieniec, Paweł Śliwa.
Prawdziwą sensację i pokaz niesamowitej formy zaprezentowała jednak najszybsza wśród kobiet Dominika Łukasiewicz z Ostrowca Świętokrzyskiego. Pobiegła tak znakomicie, że z czasem 17 minut i 48 sekund zajęła spektakularne, czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, zostawiając w tyle zdecydowaną większość męskiej stawki.
Łącznie w tych wymagających, lotniczych zawodach sklasyfikowano 128 uczestników. Na każdego, kto przetrwał starcie z dystansem i pogodą, na mecie czekał zasłużony, zdrowy posiłek regeneracyjny. Druga edycja imprezy udowodniła, że chełmska uczelnia potrafi dać miłośnikom aktywnego życia prawdziwe skrzydła – nawet wtedy, gdy z nieba leje się czysty żar.
Komentarze