Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

III Liga: Cenny punkt Orląt

Skazywane na pożarcie łukowskie Orlęta w pierwszym meczu rundy wiosennej od razu sprawiły niespodziankę.
Piłkarze Andrzeja Zarzyckiego z wyjazdu do Dębicy przywieźli jedno \"oczko” po bezbramkowym remisie z tamtejszą Wisłoką. W ekipie gości zadebiutowało dwóch nowych zawodników, których udało się łukowianom \"załatwić” dosłownie w ostatniej chwili. To trenujący ostatnio w Legionovii Legionowo Piotr Borowik i były gracz Znicza Pruszków Rafał Aleksandrowicz (obaj rocznik 89). Duet młodzieżowców od razu pojawił się w podstawowym składzie. - Nowi na pewno spisali się przyzwoicie. Ciężko oceniać ich tylko i wyłącznie na podstawie jednego meczu, ale wydaje się, że wiedzą o co w piłce chodzi i myślę, że będziemy z nich mieli sporo pożytku. Co do samego meczu w Dębicy to oczywiście jesteśmy zadowoleni. Po tych wszystkich urazach remis na trudnym terenie na pewno jest naszym sukcesem - ocenia szkoleniowiec Orląt W pierwszej połowie kibice zgromadzenia na stadionie w Dębicy oglądali wyrównane spotkanie. Najlepszą okazję na bramkę zmarnowali jednak przyjezdni. Przed szansą na pierwszego gola w nowych barwach stanął Borowik. W sytuacji sam na sam mijał już bramkarza Wisłoki, ale ten w ostatniej chwili końcami palców zdołał wybić piłkę. W drugiej części meczu miejscowi wyraźnie przycisnęli, ale niewiele z optycznej przewagi dębiczan wynikało. Owszem, częściej utrzymywali się oni przy piłce, ale groźnych strzałów na bramkę Radosława Liczewskiego było, jak na lekarstwo. Z kolei goście znowu mogli pokusić się o trafienie, ponownie za sprawą Borowika. Tym razem - 19-latek uderzał z ostrego kąta minimalnie nad poprzeczką. - Po zmianie stron oddaliśmy pole przeciwnikom i czekaliśmy na kontry. Wisłoka nie mogła nam jednak poważnie zagrozić, gospodarze dopiero w samej końcówce byli blisko powodzenia. Dobrze w bramce spisał się jednak Radek Liczewski. Oceniając ogólnie przebieg spotkania uważam jednak, że remis nie krzywdzi żadnej ze stron - dodaje trener Zarzycki. Orlęta wybrały się na wiosenną inaugurację z pięcioma graczami rezerwowymi. Murawy nie \"powąchał” jedynie bramkarz Tomasz Lipiec. Wkrótce ławka łukowian powinna się jednak nieco poszerzyć. Być może już w przyszłym tygodniu do gry gotowy będzie Paweł Szlaski. Problemy z kolanem nadal ma Maciej Wryk, a zdecydowanie najdłużej trzeba będzie poczekać na Piotra Ozygałę, który dopiero zaczyna indywidualne treningi. Wisłoka: Dydo - Pokrywka, Konrad, Rzuciło, Smaś, Kędzior (60 Wolański), Kantor, Kantor (80 Bielatowicz), Wolak, Kalita, Zołotar (81 Królikowski). Orlęta: Liczewski - Janicki, Grula, Rodak, Wróbel (63 Oponowicz), M. Szewczak, Skrzymowski, Borowik (70 Purzycki), P. Szewczak (90 Marciniak), Dziewulski, Aleksandrowicz (75 Gaj). Żółte kartki: Wróbel, Dziewulski (O). Sędziował: Gerard Żurawski (Mielec). Widzów: 600

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama