Słomiński: Pływanie wymaga charakteru
Rozmowa z Pawłem Słomińskim, trenerem kadry Polski
- 15.03.2009 23:29
- Dobrze, że czołowi pływacy wreszcie zawitali do Lublina, gdzie po długiej przerwie znowu można było zorganizować ważne zawody. Niestety, pod tym względem ściana wschodnia była zaniedbana i teraz trzeba to nadrobić. Oby ostania Grand Prix była zwiastunem lepszych czasów. Jeżeli chodzi o obsadę, to w Lublinie wystartowało wielu reprezentantów, którzy rozpoczęli przygotowania do sezonu. Szkoda, że zabrakło pływaków niektórych klubów Śląska i Wielkopolski. Liczyłem, że ich zobaczę. Z zawodników, którzy mieli okazję wystąpić w Grand Prix, cieszy powracająca forma kadrowiczów. Oczywiście na tym etapie trudno o wystrzałowe wyniki. Na to przyjdzie czas.
- Zmienię, jeżeli zobaczę, że znowu liczymy się w walce z najlepszymi, ale to wymaga wielkiego wysiłku wszystkich - trenerów i zawodników. Pływanie jest bardzo ciężką dyscypliną. Trzeba mieć do niej charakter, samodyscyplinę. Wymaga wielu wyrzeczeń. To żmudne treningi, wielogodzinne pływanie od ściany do ściany. Niedługo będziemy wiedzieli, w jakim jesteśmy miejscu. W niedawno zakończonych mistrzostwach Włoch padło wiele rekordów kraju, był rekord świata. Nikt nie będzie się na nas oglądał.
- Paweł jest zawodnikiem, który chce mieć wpływ na trening. A ja nie zamierzam uchodzić za twardogłowego trenera, dlatego jestem otwarty na argumenty zawodnika. Razem przyjęliśmy plan, trochę okrojony przez Pawła. Zobaczymy, jakie będą efekty. Oczywiście nie chodzi o krajowy rynek, tylko o rywalizację ze ścisłą czołówką europejska i światową. Na razie praca przebiega bez zakłóceń.
- W lubelskich zawodach nikt nowy mnie nie oczarował. Wyróżniali się zawodnicy, którzy już są w kręgu naszych zainteresowań. Dziś na pewno wiele oczekuje się po takich pływaczkach jak Zuzanna Mazurek.
- Trzeba dać jej czas. Początkowo było trochę zamieszania związanego z tym przedsięwzięciem, ale teraz jest współpraca. Konrad Czerniak robi postępy, może skorzysta z treningów prowadzonych przez Bartosza Kizierowskiego.
Reklama













Komentarze