Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Klubowi Lublinianka grozi upadek?

Skandynawowie są o krok od rezygnacji z inwestycji na Wieniawie. W Oslo trwają ostateczne rozmowy akcjonariuszy. Wyjście Norwegów z Lublina oznaczałoby upadek klubu Lublinianka i koniec marzeń o nowym stadionie.
- Wśród udziałowców jest bardzo silny nacisk, by wycofać się z inwestycji. Czas, by coś zrobić, minął - mówi mec. Mariusz Szarecki, pełnomocnik Norweskiej Grupy Inwestycyjnej. - Tym bardziej, że szanse realizacji tego projektu są raczej wirtualne. Nie ma możliwości szybkiego rozpoczęcia prac, a inwestor nie może czekać kolejnych parę lat. Decyzja w sprawie Wieniawy miała zapaść wczoraj. Kiedy oddawaliśmy ten numer Dziennika do druku, rozmowy jeszcze trwały. Norwegowie chcą się wycofać przede wszystkim ze względu na kryzys. Budowa stadionu i dalsze utrzymywanie klubu byłoby nieopłacalne. Przedstawiciele NGI narzekają też na impas w negocjacjach z gminą żydowską. Inną przyczyną są wymagania stawiane inwestorom przez Urząd Miasta. Według Ratusza, do rozpoczęcia inwestycji konieczny jest plan zagospodarowania przestrzennego dla Wieniawy. Miasto czeka z jego uchwaleniem na Norwegów. Mają oni opracować plan przebudowy układu komunikacyjnego w rejonie ul. Leszczyńskiego. - Wcześniej nie była to kwestia decydująca, a teraz urzędnicy robią z tego przeszkodę - mówi Szarecki. - Przebudowa ulic to 50 do 70 mln zł. Do tego trzeba doliczyć budowę stadionu. Przy takich wydatkach na rzecz lokalnej społeczności trudno ekonomicznie spiąć cały projekt. W myśl umowy podpisanej z miastem, NGI może wycofać się z dzierżawy Lublinianki bez żadnych konsekwencji. Firma chce za to walczyć o odszkodowanie. Chodzi o pieniądze przekazane na rzecz KS Lublinianka. Norwegowie oceniają swoje wydatki na 5 mln zł.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama