Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Utknęła sprawa marszałka Grabczuka

Warszawska prokuratura wojskowa uznała, że nie powinna zajmować się zarzutami wobec marszałka województwa Krzysztofa Grabczuka. Wędrówka akt pomiędzy sądem a różnego rodzaju prokuraturami trwa już prawie rok, a w sprawie niewiele się dzieje.
- Zgodnie z przepisami, które obowiązują od stycznia, prokuratura wojskowa nie jest właściwa do prowadzenia tej sprawy - poinformował nas Ireneusz Szeląg, zastępca szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zaczęło się w maju ub. roku. Wtedy Prokuratura Rejonowa we Włodawie uznała, że zebrała wszystkie dowody i skierowała do Sądu Rejonowego w Lublinie akt oskarżenia przeciw Grabczukowi. Zarzuciła Grabczukowi, że w 2003 roku, gdy był jeszcze prezydentem Chełma, poświadczył nieprawdę w dokumencie. Miał w ten sposób pomóc duchownemu Grzegorzowi K. bezprawnie uzyskać 137 tys. zł na rozbudowę ośrodka Caritas. Jednak prokuratorzy z Włodawy przeoczyli, że ksiądz jest podpułkownikiem, więc podlega wojskowemu wymiarowi sprawiedliwości. Ponadto, sąd uznał, że w sprawie należy uzupełnić materiał dowodowy i w czerwcu odesłał sprawę do prokuratury. Pod koniec października włodawscy prokuratorzy przekazali ją wojskowym śledczym. Akta najpierw trafiły do Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Lublinie. Stąd powędrowały dalej - do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W międzyczasie zmieniły się przepisy. Akta wróciły do Włodawy, ale tamtejsi śledczy nie zdążyli jeszcze się nimi zająć.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama