Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W Lublinie powstanie muzeum lotnictwa?

Rozmowa dnia Z Jackiem Woźniakiem, szefem firmy El Max, który w hangarach dawnej fabryki Plagego i Laśkiewicza przy ul. Wrońskiej chce urządzić muzeum lubelskiego lotnictwa.
- To będzie kombinacja obiektu handlowego i muzeum. Nie możemy zrezygnować z funkcji komercyjnych. Na dole urządzimy lokal użytkowy, a na górze wystawę lotniczą. Przyznaję, że temat mnie kręci. Mam rodzinny sentyment do lotnictwa. Mój stryj latał kiedyś w bombowym Dywizjonie 300. W tej sytuacji pomysł na muzeum to chyba nic dziwnego. • Nie myśli pan o rekonstrukcji dawnych samolotów? - Raczej nie. To nie będą repliki. Chcemy zrobić duże modele. Nie będzie łatwo, bo w Lublinie produkowano różne maszyny. Od myśliwców po bombowce. Byłoby pięknie, gdyby udało się jeszcze zebrać nieco lotniczych pamiątek i urządzić dodatkową ekspozycję. Nie wiem, ile rzeczy z tamtych czasów udało się zachować, ale będziemy szukać. • Chyba nie ma w mieście lepszego miejsca dla takiej wystawy? - Hangary są idealne. Oczywiście zachowamy ich konstrukcję. Znajdują się przecież pod opieką konserwatora zabytków. Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądać elewacja. Dopiero pracujemy nad projektem. Z pewnością zachowamy atmosferę starej fabryki. • W tych zakładach nie tylko produkowano samoloty. - Tak, to miejsce bardzo ciekawe i tragiczne. Przecież w czasie II wojny światowej funkcjonował tam rodzaj podobozu Majdanka. W hali fabrycznej sortowano rzeczy ofiar. Nieopodal jest rampa kolejowa, z której odjeżdżały transporty. Chciałbym to w jakiś sposób upamiętnić.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama