Bomba ekologiczna pod Puławami: ścieki wylewają na pola
Na polu cuchnąca kałuża ze ściekami spływającymi do rowów melioracyjnych. Tuż obok w lesie ogromne dzikie wysypisko śmieci. To wszystko znaleźliśmy w Polesiu Dużym w gminie Puławy.
- 06.04.2009 15:23
O prawdziwej bombie ekologicznej poinformowali nas mieszkańcy jednej z okolicznych wsi.
- W lesie zalegają sterty śmieci. A zaraz obok na pole od dłuższego czasu są wywożone śmierdzące ścieki. Już teraz to czuć, a co będzie jak przyjdzie lato. Nie da się wytrzymać z powodu tego smrodu - opowiada nasza Czytelniczka.
Wybraliśmy się na miejsce. Mieliśmy szczęście, bo akurat w tym samym czasie na duże pole po kukurydzy podjechała cysterna. Droga prowadząca pod las, w głąb pola, jest grząska - dlatego cysternie towarzyszył ciągnik.
Pojazdy się zatrzymały, po czym z cysterny zaczęto wylewać na pole ciemną ciecz. Wystarczyło podjechać trochę bliżej, żeby po zapachu przekonać się, że to ścieki. Kiedy wjechaliśmy na pole, mężczyźni szybko odjechali.
W podejściu bliżej przeszkadza mdlący odór. Kałuża jest tak duża, że ścieki już nawet nie wsiąkają w ziemię. Pewnie dlatego ktoś wyżłobił rowek, którym wszystko spływa do rowów melioracyjnych. Przez to są wypełnione cuchnącymi ściekami.
Kilkadziesiąt metrów dalej, już w lesie natknęliśmy się na opisane wcześniej dzikie wysypisko śmieci. Wzdłuż drogi, między drzewami, zalegają sterty odpadów, w tym tak niebezpiecznych jak zawierający azbest stary eternit.
- Te cysterny widzi się od czasu do czasu. Ale co wożą to nie wiem - odpowiada wymijająco jeden z mieszkańców wsi. - Należą do firmy zajmującej się wywozem nieczystości - precyzuje inny mieszkaniec.
Okazuje się, że siedziba firmy znajduje się w samym Polesiu Dużym. Przez płot widać stojące pojazdy, w tym również i cysterny. Ale mimo, że kilka razy dzwoniliśmy domofonem, nikt nam nie otworzył.
Dopiero w Urzędzie Gminy udało nam się ustalić do kogo należy firma z Polesia prowadząca wywóz nieczystości. To należąca do Leszka Pawlonki \"Bag”. Firma ma zezwolenie wójta na opróżnianie szamb i wywożenie nieczystości ciekłych. Ale wywożenie do oczyszczalni ścieków, a nie na pola.
Właściciela firmy Leszka Pawlonki pod telefonem zamieszczonym na stronie internetowej Urzędu Gminy Puławy nie zastaliśmy. Komórkę odebrała jego żona. Początkowo twierdziła, że nic nie wie o sprawie wywożenia nieczystości na pole. - Poza tym skąd pewność, że to nasza cysterna - pyta kobieta.
Podaliśmy jej więc numer tablicy rejestracyjnej pojazdu.
- Tak, to nasz samochód - przyznała kobieta. - Ale mamy gospodarstwo i hodujemy trochę bydła. To na pewno gnojowica z hodowli.
Ściekami na polu zainteresowaliśmy policję i gminnych urzędników. - Jeśli potwierdzi się to, że na pole wywożone są ścieki możemy cofnąć zgodę na odbiór odpadów. Zajmiemy się tą sprawą - zapowiedział Tomasz Bobrowski z Urzędu Gminy Puławy.
Reklama













Komentarze