– Od wczoraj mamy wyłączone ogrzewanie mimo tak niskich temperatur na zewnątrz – napisała do redakcji mieszkanka budynku.
Jak relacjonuje, początkowo sądziła, że doszło do awarii kotłowni gazowej obsługującej nieruchomość. Próbowała skontaktować się z firmą serwisującą instalację, jednak telefonu nikt nieodbierał, pomimo że powinien być pełniony dyżur.
Dopiero następnego dnia rano miała otrzymać wiadomość, z której wynikało, że ogrzewanie zostało wyłączone decyzją prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Motor.
„To zagraża mojemu zdrowiu”
Czytelniczka podkreśla, że obecne temperatury są zbyt niskie, by rezygnować z ogrzewania. Wskazuje, że średnie temperatury dobowe w ostatnich dniach w Lublinie były niskie, a nocami robiło się szczególnie chłodno.
– Jestem pacjentką onkologiczną i ze względu na swój stan zdrowia nie mogę narażać się na przebywanie w nieogrzanym mieszkaniu, bo zagraża to mojemu zdrowiu, a wręcz życiu – zaznacza mieszkanka.
Jak dodaje, prosiła o ponowne uruchomienie ogrzewania, jednak do chwili wysłania wiadomości kaloryfery miały pozostawać zimne.
Czekamy na stanowisko spółdzielni
Poprosimy Spółdzielnię Mieszkaniową Motor o wyjaśnienie powodów wyłączenia ogrzewania oraz informację, czy mieszkańcy mogą liczyć na jego ponowne uruchomienie w związku z utrzymującymi się niskimi temperaturami.
Do sprawy wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi.













Komentarze