IV Liga: Lublinianka - Orion (2:1), POM Iskra - Unia Bełżyce (1:2)
Stadion Lublinianki przy ul. Leszczyńskiego po raz kolejny nie był przyjazny dla zespołu gości. Lublinianie wygrali na swoim boisku po raz czwarty z rzędu. Tym razem odprawili z kwitkiem Orion Niedrzwica prowadzony przez dobrze znanego kibicom Lublinianki Waldemara Wiatra.
- 19.04.2009 20:32
Szkoleniowiec podglądał grę lublinian w pierwszym meczu wiosny z Sokołem Adamów (w towarzystwie Stanisława Cybulskiego), ale jak widać obserwacje te nie przyniosły efektu w postaci zwycięstwa niedrzwiczan.
Sobotnie spotkanie zaczęło się pechowo dla gospodarzy, którzy już w 5 min stracili swego podstawowego obrońcę Radosława Chmielnickiego. W jednym ze starć piłkarz upadł na murawę i stracił przytomność. Karetka odwiozła go do szpitala skąd wypisał się na własne żądanie.
- Jest bardzo wątpliwe żeby zagrał w środę z Lewartem - przyznaje Zbigniew Grzesiak, trener Lublinianki. - Nawet gdyby chciał to nie ma co ryzykować. Zdrowie jest ważniejsze - dodaje.
Jego zmiennik Mateusz Bartyzel zanotował prawdziwe \"wejście smoka”. Tuż po tym jak pojawił się na boisku zdobył bramkę dającą prowadzenie lublinianom wykorzystując sytuację sam na sam z Kamilem Kozłowskim. To samo w ostatniej minucie pierwszej połowy uczynił Grzegorz Góral. To jego szóste trafienie w tym sezonie.
Goście obudzili się dopiero po kontaktowej bramce Mirosława Ciocha. Na kwadrans przed końcem nie byli jednak w stanie wiele zrobić. - To nie Lublinianka grała dobrze, lecz my katastrofalnie - nie kryje złości Waldemar Wiater, trener Orionu.
- Nawet w tej lidze żeby wygrać to trzeba biegać i walczyć. A u nas tego zabrakło. Zawodnicy zagrali kompletnie bez zaangażowania. Chyba po dwóch zwycięskich meczach za bardzo uwierzyli w swoje umiejętności i zlekceważyli rywala.
Bramki: Bartyzel (12), Góral (45) - Cioch (75).
Lublinianka: Górski - Chmielnicki (5 Bartyzel), Zieliński, Nogas, Łysek, Borowski, Krupski, Wieczorek (65 Celing), M. Sebastianiuk, Ł. Sobiech, Góral (90 Urban).
Orion: Kozłowski - Feliński, Golisz, Cioch, P. Gorczyca, Bednarz, Piwowarski, Kucharski, M. Gorczyca (46 Kura), Szymuś, Boguszewski.
Żółte kartki: Celing (L) - Cioch, Szymuś, P. Gorczyca, Boguszewski (O). Sędziował: Andrzej Mierzejewski (Lublin). Widzów: 300.
W pierwszej połowie optyczną przewagę mieli bełżyczanie. Udokumentowali to golem strzelonym przez Wojciecha Boniaszczuka, który wykorzystał podanie Rafała Samoleja.
W drugiej odsłonie do głosu doszli piotrowiczanie. Razili jednak nieskutecznością. Dobrych okazji dla POM nie wykorzystali m.in. Marcin Goździołko, Krystian Sobkowicz i Grzegorz Poleszak.
- A my graliśmy z kontry i zmarnowaliśmy ze cztery sytuacje sam na sam z bramkarzem, co woła o pomstę do nieba - mówi Tomasz Kamiński, trener Unii, w barwach której dobre zawody rozegrał Krzysztof Sidor.
W 70 min boisko z powodu kontuzji opuścił Samolej. - To nic poważnego, Rafał powinien zagrać w środę z Wisłą - uważa Kamiński.
Bramki: M. Orłowski (86) - Boniaszczuk (12), Strug (84).
POM: Tracz - Orzeł (46 Sobkowicz), Ł. Budzyński, Banach, M. Orłowski, P. Wronka, Poleszak, D. Wronka, Stępień, Kaczmarczyk, Goździołko.
Unia: Kurzępa - Gorgol, Jezierski, Sidor, Boniaszczuk, Walęciuk, Michał Winiarski, Pietras, Strug, Gałkowski (46 Zieliński; 88 Gołociński), Samolej (70 Gołofit).
Żółta kartka: Walęciuk (U). Sędziował: Daniel Osiński (Lublin). Widzów: 300.
Reklama













Komentarze